Akcja: Nie kradnij zdjęć! Durszlak.pl
Kategorie: Wszystkie | na słodko | na słono
RSS
poniedziałek, 31 stycznia 2011

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

Sernik z grubego zeszytu mojej mamy. Smakuje trochę, jak krem budyniowy, nie przypomina więc pianki, na szczęście. Ma także tę zaletę, że Wam nie opadnie, bo na górze ma ciasto kruche. Ciasto pasuje na dużą blachę 27X36 cm. W masie serowej jest tylko 100g cukru, bo w lukrze jest go aż 200g. Wystarczy tyle słodyczy.

 

 

Masa serowa

 

 

  • 1000g sera białego na sernik
  • 4 żółtka i białka
  • skórka otarta z 2 pomarańczy
  • 125g masła
  • 100g cukru
  • rodzynki
  • skórka pomarańczowa kandyzowana
  • 350ml mleka
  • 4-5 łyżek mąki ziemniaczanej

 

 

Ciasto

 

 

  • 500g mąki
  • 250g masła
  • 3/4 szklanki mleka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

 

 

Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia. dodajemy zimne masło pokrojone w kostkę. Mieszamy wszystko, aż powstanie coś w rodzaju mokrego piasku. Dodajemy tyle mleka, żeby powstało nam kruche ciasto. Wkładamy ciasto do lodówki na godzinę. Z ciasta wałkujemy dwa cienki placki. Pieczemy je osobno około 10 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

 

Lukier

 

 

  • 200g cukru
  • 4 łyżki mleka
  • 3 łyżki masła

 

 

Robimy masę serową. Miękkie masło ucieramy z cukrem do białości. Dodajemy po jednym żółtku i startą skórkę pomarańczową. Dodajemy rodzynki, skórkę pomarańczową kandyzowaną oraz ser. Na końcu dodajemy ubite białka. Mleko łączymy z mąką ziemniaczaną. Masę serową przekładamy do dużego rondla i podgrzewamy powoli, aż pierwszy raz zabulgocze jak gotowany budyń. Dodajemy mleko z mąką ziemniaczaną i masę gotujemy, aż zgęstnieje (trochę jak budyń). Gorącą masę wykładamy na kruchy spód i przykrywamy drugim kruchym ciastem. Sernik lukrujemy.

Robimy lukier. Podgrzewamy wszystkie składniki, aż się zagotują. Lekko masę ucieramy, żeby zbielała. Lukier wylewamy na ciasto. Sernik odstawiamy na 24 godziny do zastygnięcia.

Tagi: sernik
11:51, tjaryma6 , na słodko
Link Komentarze (5) »
sobota, 29 stycznia 2011

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

 

Ten przepis pochodzi z reklamy czekolady Lindt, którą znalazłem w którymś numerze magazynu Kuchnia. Generalnie nie cierpię piętrowych ciast z galaretką, bo kojarzą mi się z mdłą tandetą w stylu biszkopt, masa z margaryny, polewa czekoladowa i tona wiórek kokosowych. Ten przepis jednak jest ciekawy i NIE mdły z wielu powodów. Po pierwsze, galaretkę robimy sami i możemy sami ją doprawić (ja dodałem zamiast oryginalnej chili imbir). Spód zrobiony jest z czekolady i płatków kukurydzianych, fajnie chrupie i ma ciekawy smak. Przepis o tym nie wspomina (może szwajcarscy kucharze mają dostęp do organicznych niepryskanych pomarańczy) ale skórki w Polsce są tak chemiczne, że trzeba je trzy razy zagotować. Dodałem do czekolady także śmietankę, bo masa czekoladowa była zbyt gęsta. Polecam przepis także tym, którzy nie posiadają piekarnika, w tym przepisie go nie użyjecie.

 

 

Składniki

 

 

  • 50g płatków kukurydzianych
  • 100g czekolady + 3 łyżki śmietanki
  • 2 pomarańcze
  • 500ml soku pomarańczowego
  • 1  łyżeczka cynamonu lub 1 laska cynamonu
  • pół łyżeczki tartego imbiru
  • 100g cukru
  • 5 łyżeczek żelatyny
  • 3 łyżki wiórek kokosowych
  • 50g czekolady gorzkiej + 2 łyżki śmietanki
Czekoladę (100g) rozpuszczamy w kąpieli wodnej ze śmietanką. Płatki kukurydziane kruszymy. Blachę o wymiarach 15X20 wykładamy papierem do pieczenia. Czekoladę łączymy z płatkami kukurydzianymi i wykładamy dno formy. Pomarańcze obieramy ze skórki. Skórki pomarańczowe zagotowujemy w wodzie trzy razy (za każdym razem wodę wylewamy), żeby pozbyć się gorzkiego, chemicznego posmaku. Cukier, sok, skórki oraz pomarańcze wkładamy do rondla i gotujemy na średnim ogniu przez 20 minut. W połowie gotowania dodajemy przyprawy.
Następnie wszystko odcedzamy i do powstałego soku dodajemy 5 łyżeczek żelatyny. Mieszamy do rozpuszczenia. Galaretkę odstawiamy na balkon i czekamy, aż zacznie tężeć. Tężejącą galaretkę wylewamy na spód czekoladowy. Pozostawiamy do całkowitego zastygnięcia. Pozostałą czekoladę rozpuszczamy ze śmietanką. Lekko studzimy i nakładamy na galaretkę w takie wzory, na jakie Wam przyjdzie ochota. Posypujemy wiórkami kokosowymi, ale nie przesadzajcie z nimi.

 

piątek, 28 stycznia 2011

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/ 

 

Zróbcie risotto, to lepiej się poczujecie. To jest trochę takie jedzenie dla chorego, które uspokaja, dodaje energii, bez zbytniego obciążania organizmu. Gotowanie risotto nie jest żadną czarną magią, trzeba tylko czasami pomieszać i sprawdzić, czy ryż już jest akurat, czy jednak jeszcze trochę twardawy. Przegotowane risotto też nie jest żadną tragedią, w końcu i tak go zjecie, a doświadczenie bezcenne. Nie używajcie to tego przepisu tzw. niebieskiego sera typu rokpol (lazur itp.), bo jest po prostu zbyt ostry. No i musicie użyć ryżu na risotto, bo ze zwykłego Wam takie dobre danie nie wyjdzie.

 

Składniki

 

 

  • 260g ryżu na ristotto
  • 300g selera pokrojonego w słupki
  • 150g gorgonzoli
  • 150ml białego wina
  • 900ml bulionu
  • 1 cebula pokrojona
  • 2 ząbki czosnku zgniecione
  • sól
  • pieprz
  • 3-4 liście laurowe
  • 4-5 kulek ziela angielskiego
  • oliwa do smażenia

 

 

Szklimy na oliwie cebulę oraz czosnek. Dodajemy ryż i smażymy aż będzie lekko przezroczysty. Dodajemy seler pokrojony w słupki, solimy i pieprzymy. Dolewamy wino i odparowujemy. Dodajemy 1/3 bulionu, liść laurowy, ziele angielskie i gotujemy risotto na małym ogniu, aż płyn wyparuje. Dodajemy stopniowo  pozostały bulionu, aż ryż był miękki ale nie rozpada się. Gorgonzolę dodajemy mniej więcej w połowie gotowania tj. po 10 minutach. Risotto powinno mieć konsystencję dość rzadką. Doprawcie jeszcze raz na końcu gotowania.

 

 

środa, 26 stycznia 2011

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/ 

To jest video dla tych, którzy jedząc lody nigdy nie pomyśleliby: O ile lepiej te lody smakowałyby, gdyby wyglądały jak pieczony ziemniak." Video pochodzi z programu Semi-Homemade Sandry Lee na Foodnetwork, która uczy Amerykanów, jak z gotowych produktów "ugotować" czy też "upiec" coś ohydnego. Hasłem programu jest 70% gotowych produktów, 30% pracy w domu, tyle, że ta praca sprowadza się do wymieszania gotowych składników np. gotowy krem do tortów mieszamy z ekstraktem waniliowym, żeby ukryć jego sklepowy czyli sztuczny smak.

Sandra nigdy nie probuje swoich kreacji, za to ZAWSZE próbuje swoje alkoholowe koktaile, które tworzy dodając do tanich no-name wódek jakieś soki lub syropy. Cocktail Time to czas, kiedy nie odmierza alkoholi (daje pól butelki zamiast jednej szklanki) i radośnie miesza ze sobą różne kolory. Kiedy będziecie zmęczeni lub zestresowani pooglądajcie Sandrę Lee na youtube.com bo warto. Będziecie się pokładac ze śmiechu. Smacznego;)

 

 

 

Polecam także Sandra Lee jako Cher

 

 

I ozdoba stołu Sandry Lee czyli dekoracyjne krzesło jako centre-piece.

 

 

 

09:49, tjaryma6
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 stycznia 2011

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

Nie będzie dziś przepisu na ciasto, bo nie o ciasto tu chodzi a o krem cytrynowy, który jest najlepszy jaki możecie sobie wymarzyć. Zaczynacie od zrobienia lemon curd, który też może być niezłym nadzieniem do naleśników, a następnie mieszacie go z mascarpone i bitą śmietaną. Krem jest lekki i nietłusty, choć kalorie na opakowaniu mówią inaczej;) Ciasto możecie kupić nawet w sklepie na przykład czekoladowy biszkopt, choć według mnie są one cokolwiek za tłuste, a potem przełożyć go kremem. Mak jest do dekoracji, można się bez niego obyć.

 

Ciasto czekoladowe

 

Wasze ulubione najlepiej własnoręcznie zrobione lub takie

 

Krem

 

 

  • sok i skórka z dwóch cytryn
  • 3 jajka
  • 3/4 szklanki cukru (250ml)
  • 4 łyżki masła
  • 3/4 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 250g serka mascarpone w temperaturze pokojowej
  • 300ml śmietanki kremówki
  • 2 łyżki maku
Sok, skórkę, jajka, cukier, masło oraz mąkę ziemniaczaną wymieszać. Podgrzewać w rondlu aż się masa zagotuje i zgęstnieje na gęsty kisiel. Masę wystudzić. Krem mascarpone ubić, następnie dodać krem cytrynowy. Śmietanę kremówkę ubić na dość sztywno i wymieszać z kremem cytrynowym z mascarpone. Dodać mak i wyłożyć na ciasto.

 

Tagi: cytryna
10:41, tjaryma6 , na słodko
Link Komentarze (5) »
niedziela, 23 stycznia 2011

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

 

Przepis inspirowany książką Hanny Szymanderskiej Kuchnia polska regionalna. Pochodzi z Wielkopolski i nie powstydziłaby się go nawet kuchnia hiszpańska. Cukinie są bardzo dobre i przypominają lato. Uważajcie tylko, żeby nie były za twarde. W książce Szymanderskiej cukinie powinno się blanszować 1 minutę, jednak ja uważam, że to stanowczo za mało, chyba że lubicie cukinię na chrupiąco. Do nadzienia dodałem też czerwoną paprykę dodaje kolory i smaku.

 

  • 4 młode cukinie
  • pół czerwonej papryki pokrojonej w kostkę
  • 70g migdałów
  • 50g orzechów włoskich
  • 1 średnia cebula pokrojona
  • 2 ząbki czosnku pokrojony
  • 3-4 łyżki białego wina
  • 3 łyżki tartej bułki, startego piernika lub ciemnego żytniego chleba
  • 1 łyżeczka rozmarynu
  • 1 łyżęczka tymianku
  • zielona pietruszka
  • sól
  • pieprz

 

Cukinie dzielimy na pół, wydrążamy (miąższ zostawiamy) i gotujemy w osolonej wodzie przez mniej więcej 4 minuty. Smażymy na patelni cebulę i czosnek przez mniej więcej 4 minuty. Dodajemy czerwoną paprykę, zmielone orzechy, przyprawy, miąższ cukini oraz wino. Smażymy do miękkości. Dodajemy bułkę tartą, starty piernik lub żytni chleb. Nadzienie powinno być dość gęste. Cukinie układamy w żaroodpornym półmisku, wykładamy nadzienie w wydrążone miejsca. Na wierzch wylewamy trochę oliwy i pieczemy pod przykryciem  w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez mniej więcej przez 30 minut. Cukinia powinna być miękka lecz nie powinna się rozpadać.

 

środa, 19 stycznia 2011

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

To dobry sposób na podanie kurczaka do białego wina i chrupiącej bagietki. Poza tym jest bardzo nieskomplikowany i zawiera minimalną liczbę składników. Przepis oparty na recepturze Pauli Wolfert z The Cooking of South-West France.

 

 

Składniki

 

  • 1 kurczak
  • 1000g czerwonej cebuli dość grubo pokrojonej
  • 70g boczku parzonego
  • 250ml białego wina
  • sól
  • pieprz

 

 

KUrczaka solimy i pieprzymy na zewnątrz i w środku. W dużym rondlu obsmażamy kurczaka z obu stron (mniej więcej 5 minut z każdej strony na ostrym ogniu) Następnie dodajemy cebulę i dusimy wszystko pod przykryciem przez 4-5 minut, aż cebula zmięknie. Dolewamy wino i dusimy wszystko do miękkości. Wyjmujemy z rondla kurczaka, a sos cebulowy redukujemy tak, żęby był dość gęśty. Kurczaka polewamy gęstym sosem i grillujemy mnie więcej 3-4 minuty w piekarniku.

Tagi: kurczak
11:08, tjaryma6
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 stycznia 2011

 

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

Tytułowe "wściekle cytrynowe" nie oznacza bynajmniej kwaśnicy w cieście. Oznacza tylko tyle, że ciasto jest niesamowicie cytrynowe a cytrynowość ta jest osiągnięta środkami całkowcie naturalnymi. Nie jest to żaden ersatz. Przepis pochodzi z najlepszego, moim zdaniem, bloga o pieczeniu z drożdżami wildeyeastblog.com.

W kontekście tego bloga oraz takiego pieczenia (dla ludzi odważnych i cierpliwych) pomyślałem sobie o Nigellii Lawson, która jest dla wielu guru. Nie będę się tu rozpisywał o jej wadach (koszmarny język sięgający szczytów kiczu, ciągłe mizdrzenie się, pójscie na łatwiznę) oraz zalet (już nie musimy się tłumaczyć, że nie gotujemy jak zawodowi kucharze, czy, że lubimy oblizywać palce). Chodzi mi tylko o to, że Nigella takiego ciasta by nie zrobiła, bo za długo się robi i jest zbyt pracochłonne (choć jej kitchenaid znacznie by to ułatwił). Z tego samego powodu sprzedałem książkę How to be a domestic goddess, bo ciasta w tej książce polegają na wymieszaniu wszystkiego z proszkiem do pieczenia, tudzież z sodą.

A teraz przepis, który Wam zajmie 2 noce i jeden dzień, ja go trochę skróciłem. Według oryginalnego przepisu po uformowaniu poszczególnych ciast, odstawia się je na noc w zimne miejsce. Następnie rano wkłada się ciasto do piekarnika z garnkiem z gorącą wodą i pozwala się mu rosnąć przez 2 godziny. Ja po uformowaniu ciast, pozostawiłem je do wyrośnięcia na 2 godziny w piekarniku (trochę go podgrzałem) a potem ciasta upiekłem. Przyda Wam się też bardzo jakiś stojący mikser np. Kenwood lub inny. Smacznego!

 

 

Rozczyn

 

  • Szczypta suszonych drożdży
  • 71g mąki
  • 32g mleka
  • 9g jajka (jajko rotrzepcie i zważcie)

 

Składniki mieszamy (rozczyn będzie gęsty) i pozostawiamy na 12-16 godzin w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.

 

Ciasto

 

  • Cały rozczyn
  • 270g mąki
  • 22g wody
  • 7,6g drożdży (w oryginalne osmotolerant ale nie wiem, jakie to są)
  • 5g soli
  • 76g jajek (mniej więcej 1,5 jajka)
  • 51g oliwy
  • 84g syropu cytrynowego z tego przepisu
  • 46g skórki cytrynowej z tego przepisu
  • 27g drobno siekanego kandyzowanego imbiru
  • 51g masła miękkiego
  • 2,5 łyżki anyżu (ja nie dałem)

 

Wierzch

 

roztrzepane jajko

cukier do posypania

 

Do miski wkładamy rozczyn, dodajemy mąkę, wodę, drożdże, sól, jajka i 1/3 syropu cytrynowego. Miksujemy wszystko na małych obrotach, aż utworzy się nam gęste ciasto. Zwiększamy obroty do średnich i dodajemy resztę syropu. Miksujemy wszystko przez około 15-20 minut. Następnie dodajemy masło i miksujemy, aż się wszystko połączy. Dodajemy skórkę cytrynową, imbir oraz anyż, jeśli używamy. Miksujemy znowu, aż się wszystko połączy. Ciasto pozostawiamy na godzinę do wyrośnięcia.


 

Bierzemy 350g ciasta. Formujemy je w kulę i pozostawiamy na 20 minut. Następnie formujemy je w okrąg i dzielimy na 6 części jak na zdjęciu. Każdą część nacinamy, palcami rozszerzamy nacięcia. Rozpłaszczamy nożem lub ręką środek. Odstawiamy do wyrośnięcia do lekko nagrzanego piekarnika lub wstawiamy do piekarnika garnek z gorącą wodą. Ciasto powinno rosnąć 2 godziny. Przed pieczeniem smarujemy ciastro roztrzepanym jajkiem, posypujemy cukrem i pieczemy ok. 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

 

 

 

 

 

niedziela, 16 stycznia 2011

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

To jest przepis z blogu wildeyeastblog.com, choć trochę przeze mnie zmodyfikowany. Jutro napiszę o tym blogu, jak i przy okazji o Nigellii Lawson, tak mi się jakoś skojarzyło. Jutro także wpis o cieście, który nazwałem wściekłe cytrynowe ciasto drożdżowe, bo zrobione jest z dodatkiem i skórki cytrynowej i syropu cytrynowego. Pochodzi, a jakże, z blogu wildeyeast. Jak przepis zmodyfikowałem? NIe dałem skórki razem z białym albedo, choć autorka twierdzi, że po zblanszowaniu skórki 3 razy, nie będzie czuć już żadnego gorzkiego smaku. Ja jednak wolałem sobie ułatwić sprawę i zamiast w pocie czoła ściągać w całości skórę z cytryny, po prostu cytrynę cienko obrałem, takim zwykłym szczelinowym nożem z Ikea. Proporcje zmniejszyłem o połowę.

 

Składniki


  • 5 cytryn
  • 300g cukru
  • 260g wody

 

Syrop Konsystencja: między galaretką a syropem cukrowym

 

Obieramy ze skórki 5 cytryn. Skórkę cytrynową wkładamy do garnka z wodą i zagotowujemy. Przelewamy skórki zimną wodą, kroimy w paski. Czynność blanszowania w gorącej wodzie powtarzamy jeszcze dwa razy. Zagotowujemy w rondlu 260ml wody z cukrem. Dodajemy skórkę cytrynową i smażymy, aż będzie przezroczysta (około 25 minut) Przecedzamy syrop przez sitko, a skórkę suszymy najlepiej na papierze do pieczenia.

Tagi: cytryna
21:57, tjaryma6 , na słodko
Link Komentarze (2) »

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

Ta zupa to prawdziwy rarytas. Rozgrzewa i syci niesamowicie. Jest tak gęsta, że można jej używać jako sosu do penne. Jeśli wydaje się wam za gęsta, można oczywiście dodać więcej bulionu. Dodajcie koniecznie wino, jak mawiała Elizabeth David, lepiej dodać wino średniej jakości niż żadne ;) Przepis pochodzi z drugiej, wegetariańskiej książki Ottolenghi Plenty,, czyli Mnóstwo.

 

Składniki

 

  • 1 duża cebula pokrojona w plasterki
  • 1 duży koper włoski pokrojony w plasterki
  • 120ml oliwy
  • 1 duża marchew pokrojona w plasterki
  • 3 gałązki selera pokrojony w plasterki
  • 1 łyżka przecieru pomidorowego
  • 250ml białego wina (ja dałem czerwonego)
  • 400gramowa puszka pomidorów krojonych
  • 1 łyżka oregano
  • 2 łyżki zielonej pietruszki
  • 1 łyżka tymianku
  • 2 liście laurowe
  • 1 łyżka cukru
  • 1 litr bulionu
  • 160g lekko przesuszonego chleba razowego
  • 400g ugotowanej cieciorki
  • bazylia

 

Na patelni podsmażamy na oliwie cebulę i koper włoski około 4 minuty. Dodajemy seler i marchew i smażymy kolejne 4 minuty. Dodajemy przecier pomidorowy i smażymy 1 minutę. Dodajemy wino, gotujemy wszystko 2 minuty. Następnie przekładamy wszystko z patelni do dużeg garnka, dodajemy pomidory, zioła, cukier, sól, pieprz i bulion. Gotujemy 30 minut, aby warzywa zmiękły.  Chleb dzielimy na duże kawłaki, obtaczamy w oliwie, solimy i pieczemy przez 10 minut w piekarniku. Na 10 minut przed podaniem zupy dodajemy lekko zgniecioną cieciorkę i gotujemy przez 5 minut. Następnie dodajemy chleb i gotujemy zupę, aż chleb się zdezintegruje w zupie. Dosmaczamy zupę solą, pieprzem i ewentualnie octem winnym, jeśli jest za słodka. Podajemy zupę posypaną dużą ilością bazylii i polaną oliwą. W oryginale podaje się to danie z bazyliowym pesto, ale ja uważam, że co za dużo, to niezdrowo.

 

 

 
1 , 2