Akcja: Nie kradnij zdjęć! Durszlak.pl
Kategorie: Wszystkie | na słodko | na słono
RSS
wtorek, 29 czerwca 2010

 

 

 

Jeśli on/ona lubią długie śniadania na słodko, mają akurat imieniny, a Ty czujesz się zobowiązany ;), to ten przepis, to dobre rozwiązanie. Można oczywiście zrobić racuchy, naleśniki albo gofry, tyle, że gofry i naleśniki robi się długo, a racuchy chyba za ciężkie. Poza tym dużo sprzątania. Te bułeczki to właściwe skrzyżowanie między bułeczkami a kruchymi ciasteczkami, są lekko słodkie i bardzo kruche. Najlepiej nadają się na pretekst do jedzenia konfitury. Z wdzięczności on lub ona pójdą wam po mleko, jeśli zrobi się wam cokolwiek za słodko.

 

 

Przepis

 

250g mąki

pół łyżeczki sody

1 łyżeczka proszku do pieczenia

100g zimnego masła, pokrojonego w kostkę

szczypta soli

2-3 łyżki cukru

180 ml maślanki, jogurtu lub kwaśnego mleka

garść namoczonych rodzynek i/lub żurawiny

 

Mieszamy suche składniki. Dodajemy maśło i rozcieramy je z mąką palcami, tak żeby mieszanina za bardzo nam się nie rozgrzała. Powinniśmy otrzymać coś w rodzaju mokrego piasku. Dodajemy rodzynki i/lub żurawinę oraz np. maślankę. Mieszamy wszystko krótko, żęby nam powstało dość wilgotne, luźne ciasto. Wykładamy je na posypany mąką blat kuchenny. Opruszamy mąką rękę i "wygniatamy" ciasto mniej więcej na grubość 1,5 cm. Wykrawamy kółka szklanką i przenosimy ciastka na wyłożną papierem do pieczenia blachę. Ciasto będzie luźne ale nie ma co się tym przejmować. Pieczemy ciastka przez około 20 min. w temperaturze 200 stopni.

 

 

 

 

Tagi: soda
10:13, tjaryma6 , na słodko
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 28 czerwca 2010

 

 

 

 

To jest klasyczna konfitura bez żelfixu. Parę tygodni temu zamówiłem książkę Christine Ferber pod tytułem Mes Confitures, bo w tym roku mam zamiar robić dużo konfitur razem z P. Książka wydaje się obiecująca, bo  w internecie piszą, że Ferber to taka pani, która siedzi w swojej Alzacji, robi i sprzedaje świetne konfitury i dobrze na nich zarabia. Poza tym mam jej książkę o tartach i naprawdę jest bardzo dobra. Truskawki się już dawno zaczęły, a książka mi do tej pory nie przyszła. Musiałem więc znaleźć ten  przepis Ferber w internecie. Konfitura w odróżnieniu od dżemu zawiera w sobie całe owoce w galaretce z soku truskawkowego. Całość zachowuje kolor i zapach, w ten sposób  nie przypomina przetworów smażonych dzień i noc, bez smaku koloru i zapachu. Z jednej porcji uzyskamy mniej więcej 1200 ml konfitury.

 

 

Składniki

 

1 kg truskawek bez szypułek

800g cukru

sok z jednej cytryny

 

Truskawki zasypujemy cukrem na noc. Rano wszystko wkładamy do dużego garnka i zagotowujemy. Odstawiamy na 12 do 24 godzin. Następnego dnia odcedzamy truskawki a zebrany sok wlewamy do szerokiego rondla i gotujemy na małym ogniu mniej więcej 40 minut. Następnie dodajemy truskawki i gotujemy jeszcze mniej więcej 10 minut. Przed nakładaniem konfitury do słoików, możemy sprawdzić konstystencję w ten sposób, że na zimny talerzyk nakładamy trochę gotującego się syropu i sprawdzamy czy tężeje. Konfiturę nakładamy do wyparzonych w piekarniku w 100 stopniach słoików, zakręcamy, odstawiamy do góry dnem i zostawiamy do ostygnięcia.

 

 

niedziela, 27 czerwca 2010

 

 

 

Jest to bardzo dobre danie z ryżu; bardzo aromatyczne a przy tym szybkie. Można potem powiedzieć gościom, że było strasznie pracochłonne, zajęło masę czasu a teraz mnie chwalcie. Szybkość tego dania polega na tym, że zanim ryż wyląduje na patelni z resztą składników, musimy go podgotować w osolonej wodzie. co wybitnie skraca czas "siedzenia" w kuchni. Danie niestety nie moje. W oryginale nazywa się Chicken Biryani i można go znaleźć tu. Autorka Sri Owen pisze, że biryanis, jeśli chodzi o ich pochodzenie, są indyjskie ale ten szybki przepis wykazuje wyraźne wpływy indonezyjskie. Przytaczam ten opis niejako z obowiązku, bo sam nie byłbym w stanie wyczuć różnicy między jedną a drugą kuchnią. W każdym razie, danie nadaje się na  obiad, kiedy mamy ochotę na coś dobrego ale nie chce nam się robić nic wymagającego długiego czasu gotowania w typie comfort food. Tym bardziej, jeśli nas pocieszać nie trzeba.

 

 

Składniki

 

 

300g ryżu na risotto typu arborio

500g mięsa z udek kurczaka pokrojonego na plasterki

2 łyżki oliwy

2 małe cebule pokrojone w kostkę

2 ząbki czosnku

korzeń imbiru 5 cm, obrany

pół papryczki chili

pół łyżki mielonego kuminu

1 łyżka mielonej kolendry

szczypta gałki muszkatołowej

1/4 łyżeczki cynamonu

1/4 łyżeczki kurkumy

170 ml jogurtu naturalnego

dwie garście rodzynek

sól, pieprz

zielona pietruszka

100g migdałów ewentualnie

 

Ryż płuczemy, doprowadzamy do wrzenia wodę w dużym garnku, solimy i gotujemy ryż 8 minut. Ryż odcedzamy i odstawiamy. Miksujemy, najlepiej w małym blenderze, czosnek z imbirem. Na rozgrzaną patelnię wrzucamy cebule, chilli, imbir oraz czosnek i smażymy przez 2 minuty. Dodajemy paski kurczaka i smażymy kolejne 3 minuty. Następnie dodajemy zmielone przyprawy oraz jogurt. Smażymy przez 2 minuty. Dodajemy rodzynki, solimy oraz pieprzymy. Na kurczaka z przyprawami wykładamy podgotowany ryż. Patelnię przykrywamy folią aluminiową a potem szczelnie pokrywką. Danie gotujemy na małym ogniu przez 10 minut, wyłączamy płomień i zostawiamy patelnię w spokoju przez kolejne 5 minut. Pilaw odkrywamy, pieprzymy i solimy do smaku. Na końcu posypujemy zieloną pietruszką i ewentualnie migdałami.

 

 

 

 

 

poniedziałek, 21 czerwca 2010


tort truskawkowy z białą czekoladą

 

 

Szkoda, że truskawki takie niedobre w tym roku. Zaczynam podejrzewać, że z powodu pryskania truskawek różnymi środkami przeciwko grzybom i innym chorobom, które się pojawiają w czasie wilgoci, dostałem uczulenia, a nigdy żadnego nie miałem. Na temat objawów nie będę się tutaj rozwodził. Jeśli chcecie zrobić ten tort, to musicie znależć bardzo dobre truskawki, dojarzałe i słodkie, w przeciwnym wypadku stwierdzicie, że jakoś biała czeklada nie komponuje się z nimi w tym roku. A przeciez komponuje się super, jeśli są to super truskawki. Jeżeli macie ochotę zabłysnąć czymś, co jest bardzo dobre a nie wymaga jakiś wielkich umiejętności, polecam! Ciasto pochodzi z tej książki a mus z tej.

 

Ciasto

 

200g miękkiego masła

6 jajek

150g cukru

180g białej czekolady

70g mąki

4 łyżki mielonych migdałów

łyżeczka proszku do pieczenia

 

 

Na początku ostrzeżenie. To ciasto za bardzo nie wyrasta, więc jeśli stwierdzicie, że "wam się nie udało", nie wpadajcie w rozpacz. Wystarczy, że da się go przekroić na pół. Nagrzewamy piekarnik do 150 stopni (z termoobiegiem). Tortownicę o średnicy 22 cm wykładamy papierem do pieczenia. Mieszamy migdały, mąkę oraz proszek do pieczenia i odstawiamy. Ubijamy masło z połową cukru do białości, dodajemy po jednym żołtku miksaując między jednym a drugim przez około minutę. Do masy dodajemy mieszaninę mąki, migdałów oraz proszku do pieczenia. Ubijamy 6 białek z cukrem. Mieszamy pianę z białek z ciastem i wlewamy masę do tortownicy. Ciasto pieczemy ok 50 min. Studzimy i przekrawamy na pół.

 

Mus z białęj czekolady

 

 

90g białej czekolady

szklanka mleka (250ml)

100g cukru

1,5 łyżki mąki ziemniaczanej

1,5 łyżeczki żelatyny

2 żółtka

1 jajko

1 łyżka masła

250ml śmietanki 30%

 

 

Dwa jajka, żółtko, 125ml mleka oraz mąkę ziemniaczaną mieszamy w garnku aż cała masa się dobrze połączy. Żelatynę mieszamy z 4 łyżkami wody i odstawiamy, żeby napęczniała. Pozostałe mleko (125ml) zagotowujemy z cukrem.  Połowę gorącego mleka wlewamy do masy żółtkowej tak, żeby jajka "zachartować". Gorącą masę żółtkową wlewamy do reszty  mleka i całość gotujemy jak klasyczny budyń mniej więcej przez 1 minutę. Masę zdejmujemy z ognia. Do gorącej masy dodajemy białą czekoladę, żelatynę oraz masło i mieszamy aż wszystko się połączy. Masa będzie dość rzadka. Studzimy wszystko aż do momentu, kiedy masa zacznie tężeć. Tężejącą masę mieszamy z ubitą śmietana i czekamy, żeby jeszcze trochę stężała.

 

Tort Assembly

 

Dżem truskawkowy

300-400g truskawek plus całe truskawki do dekoracji

 

Spód tortu smarujemy dżemem truskawkowym. Na dżem nakładamy pokrojone truskawki. Na truskawkach rozsmarowujemy mus z białej czekolady, mniej więcej połowę. Przykrywany mus drugą częścią ciasta. Tort smarujemy z wierzchu musem, ozdabiamy truskawkami i płatkami migdałowymi.

 

 

niedziela, 13 czerwca 2010

 

 

Truskawki można jeść tak po prostu, jeśli są naprawdę dobre i nie potrzebny do nich szampan, zielony pieprz czy też ocet balsamico. Jeśli jednak kupimy truskawki, które nie są na tyle dobre, żeby jeść je ot tak w sposób niezobowiązujący, zawsze można zrobić z nich deser. A niedziela ku temu sprzyja.

 

 

Ciasto

 

 

6 jajek

6 łyżek cukru

6 łyżek mąki

 

Białka ubić prawie na sztywno z cukrem. Dodawać po jednym żółtku cały czas miksując. Dodać przesianą mąkę i wymieszać delikatnie z masą jajeczną. Formę ( ja mam akurat 35x35) wyłożyć papierem do pieczenia, piekarnik nagrzać do 175 stopni. Ciasto wlać do formy, wyrównać i piec w piekarniku ok. 15-20 min. Uważać, żeby nie przypalić, w przeciwnym razie ciasto na bokach stwardnieje i będzie trudno je zwinąć. Po upieczeniu i lekkim wystudzeniu, ciasto wyłożyć na sciereczkę posypaną cukrem. Zdjąć z ciasta papier do pieczenia i lekko je zwinąć. Jeśli trochę nam popęka na brzegach, nie ma się czym przejmować. Jeśli zależy nam na wyglądzie zawsze popękane kawałki z przodu oraz z tyłu mozna odkroić. Poza tym mus wszystko zamaskuje. Ciasto wystudzić.

 

 

 

 

Mus czekoladowy z truskawkami

 

200 g gorzkiej czekolady

3-4 łyżki cukru

400 ml śmietanki 30%

300 g truskawek

 

200 ml śmietanki zagotować z 2-3 łyżkami cukru. Czekoladę połamać na kawałki i zalać gorącą śmietanką z cukrem. Mieszać, aż czekolada się rozpuści. Poczekać aż ganache (tak się nazywa połączenie czekolady ze śmietanką) zgęstnieje. Ubić pozostałą śmietankę z 1 łyżką cukru. Wystudzoną czekoladę wymieszać z ubitą śmietanką. Odłożyć 1/3 masy a do reszty dodać pokrojone na kawałki truskawki. Jeśli masa jest zbyt rzadka wstawić ją na 15 min. do zamrażalnika. Czekolada szybciej zacznie gęstnieć w ten sposób. Roladę posmarować musem i zawinąć. Udekorować pozostałą 1/3 masy czekoladowej. Jeśli nie uznamyy tego za zbyt kiczowate, na wierzch dajemy truskawki w całości lub pokrojone.

 

 

 

 

sobota, 12 czerwca 2010

ziemniaki duszone z ciecierzycą

 

 

 

 

Tytułowe ziemniaki właściwie są najpierw podsmażane (dobra patelnia kluczowa), a następnie duszone. Mam wrażenie, że wtedy najlepiej "nasiąkają" przyprawami. Przepis nie jest mój, należy do Nigelli Lawson, ale nie mam zamiaru stosować się do niego niewolniczo. Uważam, że sprawa ilości oraz rodzajów przypraw jest otwarta. Co do Nigelli... bo przecież trzeba mieć na jej temat jakieś zdanie... Jeśli nawet się jej nie lubi, bo jest kiczowata (niektórzy ją lubią właśnie dlatego: "Look at this gooey amber corn syrup trickling down the chocolate fudge") albo idzie na łatwiznę, to  czasem naprawdę ma dobre pomysły lub przynajmniej wie, skąd te dobre pomysły ściągnąć.

 

Co do ciecierzycy. Jet pyszna, wszechstronna ale niemiłosiernie  długo się gotuje ( w moim szybkowarze około godzinę) Zawsze jednak można kupić gotowaną w puszce. Z ciecierzycy robi się kotlety, hummus a z mąki falafel i wiele innych potraw. Tutaj podaję przepis na kotlety. W przeciwieństwie do zwykłych kotletów z wieprzowiny, te z ciecierzycy nie powodują niestrawności ani wyrzutów sumienia z powodu zabijania niewinnych zwierząt.

 

 

 

ziemniaki duszone z ciecierzycą

 

 

 

Ziemniaki duszone z przyprawami

 

 

750 g ziemniaków

sól

pieprz

łyżeczka koledry

lyżeczka kuminu

łyżeczka kurkumy

łyżeczka gorczycy

łyżeczka kminku

pół łyżeczki chili

ząbek czosnku

 

Ziemniaki obieramy i  kroimy na niezbyt duże kawałki. Nie przejmujemy sie elegancją i równością poszczególnych kawałków, ponieważ nawet uprzednio pokrojone w równą kostkę ziemniaki, podczas duszenia stracą swoje eleganckie proporcje. Rozgrzewamy mocno oliwę z oliwek na patelni, wrzucamy ziemniaki, solimy i pieprzymy. Wszystko  smażymy na ostrym ogniu mniej więcej przez 10 min. Następnie dodajemy rozgnieciony ząbek czosnku oraz wszystkie przyprawy. Dolewamy trochę wody i dusimy ziemniaki pod przykryciem do miekkości.

 

 

ziemniaki duszone z kotletami z ciecierzycy

 

 

Kotlety z ciecierzycy

 

300 g suchej ciecierzycy

2 papryki czerwone

papryczka chili

cebula

czosnek

3 marchewki

pół selera

1 jajko

mąka 4 łyżki

100 g prażonych migdałów

chili świeże i w proszku

pieprz

korzeń imbiru

tarta bułka

olej do smażenia

zielona pietruszka

 

 

Ciecierzycę moczymy w wodzie przez ok. 12 godz. Po tym czasie gotujemy ją do miękkości (w szybkowarze 1 godz). Paprykę smażymy z cebulą, chili oraz czosnkiem. Migdały prażymy w piekarniku przez ok. 10 min. w temperaturze 150 stopni. Często mieszamy, żeby się nie przepaliły. Uprażone migdały mielemy. Seler oraz marchewki gotujemy w wodzie do miękkości. Ciecierzycę oraz marchew i seler miksujemy na gładką masę. Dodajemy przesmażoną paprykę z czosnkiem, cebulą oraz chili i zmielone migdały. Dodajemy zieloną pietruszkę. Masę doprawiamy pieprzem, solą, chili, kolendrą oraz tartym świeżym imbirem. Dodajemy mąkę, tartą bułkę oraz jajko i mieszamy. Ilość bułki tartej oraz mąki trudno określić. Gęstość masy powinna być taka, aby można było z niej formować kotlety. Kotlety obtaczamy je w mące, jajku oraz tartej bułce. Smażymy na oleju, aż będą złotobrązowe.

 

Sos

 

175 ml jogurtu typu greckiego

2-3 łyżki tahiny

1 ząbek czosnku

sok z cytryny

zielona pietruszka

sól

pieprz

 

Jogurt połączyć z tahiną oraz z roztartym czosnkiem. Doprawić solą, pieprzem oraz sokiem z cytryny. Dodać pokrojoną zieloną pietruszkę.

 

Na koniec drugie zastosowanie kotletów. Można je zjeść w formie burgerów. Wszystko tak jak zwykle poza tym, że kotlety są z ciecierzycy a nie z wieprzowiny.

 

 

 

ziemniaki z kotletami z ciecierzycy

 

Burgery z kotletami z ciecierzycy

 

pomidory

sałata

cebula czerwona

bułki burgerowe

ketchup lub sos słodko-kwaśny

 

Bułki przekroić i uprażyć na chrupiąco w piekarniku. Następnie robimy burgery. Chyba każdy wie, jak je zrobić :)

 

burger z ciecierzycą

 

 

sobota, 05 czerwca 2010

ciasto czekoladowe, zinger

 

 

Amerykanie nazwaliby to ciasto czymś w rodzaju The Ultimate Chocolate Cake i mieliby rację. Pewnie by dodali coś jeszcze w stylu rich, moist and decandent, tyle że przynajmniej słowo decadent już się tak zdewaluowało, że teraz wszystko jest decadent od ciężkich czekoladowych ciast Marthy Stewart po death by chocolate Desaulnier'a. Nie jestem jednak pewien czy akurat te "kreacje" na taki przymiotnik zasługują. A to ciasto i owszem.

Nie ma ono struktury brownie, a więc nie jest zakalcem. Nie ma także struktury naszego murzynka, ponieważ ma bardziej zwartą  konsystencję, a jednak jest lekkie. Gdybym miał je do czegoś porównać, byłby to Sacher Torte, który jadlem w kawiarni w Pasażu Grunwaldzkim we Wrocławiu, nazwy kawiarni nie pamiętam, ale było to coś niesamowitego.

Ciasto pochodzi z książki Carole Walter Great Cakes i można ją obejrzeć tu.  W oryginale nazywa się Black Chocolate Zinger i zawiera pieprz zamiast chili oraz dwa razy więcej cukru niż w moim przepisie (Amerykanie lubią słodko).

 

ciasto czekoladowe

 

 

 

Składniki ciasta

 

150 g masła (w oryginale 100 g masła i 50 g vegetable shortening)

220 g cukru

4 duże jajka

190 ml wody

1 łyżka kawy rozpuszczalnej

170 g czekolady gorzkiej (min. 60% masy kakaowej)

3 łyżki miodu

125 lodowatej wody

1/4 łyżeczki chili

260 g mąki

łyżeczka sody

 

Polewa

 

170 g czekolady (min. 60% masy kakaowej)

170 g śmietanki 30%

1 łyżka miodu (w oryginale corn syrup)

 

 

 

ciasto czekoladowe

 

 

 

 

Zagotować wodę (190 ml), zdjąć z ognia i dodać kawę rozpuszczalną. Następnie dodać miód (3 łyżki) oraz 170 g czekolady i mieszać dopóki wszystko się rozpuści. Odstawić. W drugim naczyniu wymieszać mąkę, sodę oraz chili. Miekkie masło ucierać mikserem przez ok. 3 min, następnie dodać stopniowo cukier i ucierać nadal przez 8 min. Kiedy masło z cukrem jest dobrze już połączone, dodać do masy po jednym jajku. Jeśli masa się nam zważy, nie ma się czym przejmować, bo nie robimy przecież kremu do tortu. Następnie dodajemy na zmianę do ciasta lodowatą wodę (125 ml) i mieszaninę mąki, sody i chili. Ciasto wlać np do okrągłej formy 26 cm lub dużej formy z kominem wysmarowanej masłem i opruszonej mąką . Piec w temperaturze 180 stopni przez ok 65-75 min. Ciasto nie można piec krócej, ponieważ po około 50 minutach jest jeszcze płynne. Po upieczeniu, ciasto wystudzic i pokryć polewą. Na polewę zagotować śmietankę z łyżką miodu, zdjąć z ognia i dodać pokrojoną na kawałki czekoladę. Mieszać, aż się wszystko połączy. Polewa jest tak gęsta, że właściwie od razu zastyga.

 

 

 

ciasto czekoladowe