Akcja: Nie kradnij zdjęć! Durszlak.pl
Kategorie: Wszystkie | na słodko | na słono
RSS
czwartek, 30 czerwca 2011

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/ 

 

W najnowszej Kuchni wywiad z Hestonem Blummenthalem, który jest właścicielem restauracji Fat Duck (160 euro od osoby za menu degustacyjne), w której stosuje wynalazki kuchni molekularnej. Kuchnia ta polega właściwie na świadomym stosowaniu nauki w trakcie planowania i wykonywania przepisów. Niby nic, a na jakie niezwykłe odkrycie można w ten sposób się natknąć np. mus z wody i czekolady. Blummenthal podaje rygorystyczne przepisy na perfekcyjne dania takie jak pieczony kurczak czy fish and chips, ale są one tak pracochłonne i zabierają tyle czasu, że mało kto by sie ich podejmował. Zobaczcie zresztą sami:

 

  

 

Powyżej pierwsza część przepisu na doskonałego kurczaka pieczonego. Taki kurczak zapewne jest pyszny, ale wolałbym zjeść go w restauracji. 

 

Ale miało być o musie czekoladowym. Heston Blummenthal spopularyzował pomysł francuskiego chemika zajmującego się sztuką kulinarną Herve'a This, któremu udało się zrobić mus czekoladowy jedynie z wody i czekolady. Taki mus jest niskokaloryczny (stosunkowo) i super czkoladowy. Można nim na przykład nadziewać ciasta lub jeść ot tak bez niczego, ale tylko wtedy, jesli jesteście super fanami gorzkiej czekolady. Do tego ogarnie Was przyjemne uczucie, że zrobiliście jakiś przepis wg. wielkiego Hestona Blummenthala

 

Składniki

 

  • 200g gorzkiej czekolady pokrojona na drobne kawałki
  • 170g wody
  • cukier do smaku
  • miska z lodem

 

Na zdjęciu ciasto z musem, ale mus niestety trudno odróżnić od ciasta, jest taki ciemny. 

 

Czekoladę, wodę oraz cukier podgrzewamy tak, żeby czekolada się rozpuściła. Przelewamy rozpuszczoną czekoladę do miski, którą kładziemy na pojemnik z lodem i zaczynamy ubijać czekoladę trzepaczką. Po około 8-10 minutach czekolada zacznie gęstnieć i zamieni się w mus. Pamiętajcie: im dłużej ubijacie, tym mus będzie bardziej twardy i mniej kremowy.

środa, 29 czerwca 2011

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/



 

 

Tuż nad Bugiem,z lewej strony,

Stoi wielki bór zielony.
Noc go kryje skrzydłem kruczem,
Świt otwiera srebrnym kluczem,
A zachodu łuna złota
Zatrzaskuje jasne wrota.

M. Konopnicka Na jagody.

 

Co prawda Maria Konopnicka wypadła z łask i coraz mniej chętnie czyta się jej poezję. Nie wyobrażam sobie jednak innego wstępu dla tego blogowego wpisu z przepisem na pierogi z jagodami.

 

Ciasto:

mąka

woda

oliwa

łyżeczka soli

 

Farsz

jagody

 

 

 

Zaczynamy od ciasta. Ciasto na pierogi jest chyba jednym z najprostszych ciast na dania mączne. Do sporej wielkości misy wsypujemy mąkę (lub wysypujemy ją na czysty blat, jak kto woli) dodajemy wodę, łyżeczkę soli i mieszamy do momentu aż powstanie zwarta masa. W zależności od potrzeby możemy dodać trochę mąki, bądź wody. Niektórzy dodają wodę gorącą. Gorąca woda sprawia, że pierogi później się lepiej lepią. Ja tym razem dodałem zwykłej przegotowanej, zimnej wody. Ciasto następnie wyrabiamy kilka minut, aby było elastyczne. Ja w tym momencie dodaję odrobinę (max dwie łyżki) oleju. Taka odrobina zmienia później zupełnie jakość lepienia pierogów. Jest znacznie wygodniej. Ciasto się nie rozpada i wygodnie jest uformować je w pożądany kształt. (Nie jest  to oczywiście koniecznie. Można zastąpić to wrzątkiem, albo po prostu postarać się o dobre wyrobienie ciasta z samej mąki i wody).

 

Takie wyrobiony ciasto formujemy w kulę i odkładamy na bok. Posypujemy mąką (żeby nie wyschło) i zostawiamy na jakiś czas.

 

W tym czasie zajmujemy się przygotowaniem farszu. Przygotowanie farszu dla pierogów z jagodami jest dziecinnie proste.

 

 

Najpierw dokładnie płuczemy jagody w zimnej wodzie. Pod niezbyt intensywnym strumieniem. Następnie delikatnie wykładamy je na ściereczkę, żeby wyschły i (wariant fakultatywny) posypujemy odrobinę mąki. Mąka powinna wchłonąć resztę wody lub soku. Niektórzy zalecają również posypanie owoców cukrem, ale ja bym z tego zrezygnował. Posypane cukrem jagody puszczą sok, co może przeszkodzić nam w wygodnym nakładaniu farszu na pierogowe ciasto i w zlepianiu pierogów.

 

Wracamy do ciasta.

Rozwałkowujemy je. Wykrawamy szklanką kółka. Następnie nakładamy łyżeczką jagody (uwaga, bo lubią uciekać) i zlepiamy w charakterystyczny pierogowy kształt. Zrobione pierogi układamy na ściereczce oprószonej mąką (żeby się nie przywarły), a następnie wrzucamy na chwilę do wrzącej, osolonej wody. Pierogi są gotowe do jedzenia, kiedy są miękkie. Nie sugerujmy się tym, kiedy wypłyną na powierzchnię, bo ponieważ są lekkie wypływają prawie od razu.

 

 

Wykładamy je na talerz. Podajemy z kefirem, śmietana, cukrem, jogurtem... Jak kto woli. I jemy.

Tagi: jagody
13:21, tjaryma6 , na słodko
Link Komentarze (10) »
wtorek, 28 czerwca 2011

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

To są lody, do których nie potrzebujecie maszynki. Nie zamarzają na kość, są puszyste i nie trzeba ich mieszać co jakiś czas podczas zamrażania. Do tego są piękne i smaczne. Nie trzeba także przygotowywać do nich bazy z żółtek, które się podgrzewa, a które zawsze mogą się zważyć. Pomysł na te lody pochodzi z przepisu na miodowe semifredo Nigelli Lawson. Tyle że moja wersja jest lepsza, bo nie musicie się bawić z ogrzewaniem żółtek nad gorącą wodą. Wystarczy powoli wrzący miód wlać do żółtek. Ilość pwietrza, którą się da wtłoczyć do masy, będzie większa, a lody będą bardziej puszyste i nie trzeba się obawiać salmonelli. Poza tym lody miodowe warto wzbogacić Amaretto i dodać prażone migdały. 

 

Składniki 

 

  • 6 żółtek
  • 2 jajka
  • 125g miodu
  • 2 łyżki Amaretto
  • 350ml śmietanki 30%
  • 50g płatków migdałowych uprażonych
  • miód do polania

 

 

 

Keksówkę wykładamy folią spożywczą tak, żeby folia wystawała poza brzegi formy. Miód zagotowujemy. Żółtka oraz jajka zaczynamy ubijać. Po mniej więcej 30 sekundach wlewamy po ściance miski, w której ubijamy żółtka i jajka, wrzący miód. Powoli, żeby jajka i żółtka się nie zagotowały. Kiedy wlejemy do miski cały miód, wszystko ubijamy, aż stanie się chłodne. Masa powiększy swoja objętość mniej więcej 4-5 razy. Dodajemy Amaretto i chwilę ubijamy. Dodajemy śmietankę i jeszcze ubijamy masę przez mniej więcej minutę. Wszystko wlewamy do keksówki i wkładamy do zamrażalnika na noc. Podajemy lody posypane migdałami oraz polane miodem.

10:25, tjaryma6
Link Komentarze (8) »
czwartek, 23 czerwca 2011

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

Dlaczego na piknik? Bo potrzebujecie tylko 30 minut, żeby je zrobić i upiec. Po drugie nie zawiera kremu, więc nic Wam się nie roztopi. Po trzecie, jest z truskawkami, czyż może być coś lepszego w czerwcu? 

 

 

Ciasto

 

  • 280g mąki
  • 100g zimnego masła pokrojonego w kostkę
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody
  • szczypta soli 
  • 100g cukru
  • 1 jajko
  • 125ml maślanki
  • 50g płatków migdałowych

 

Środek

 

  • 250g truskawek umytych, bez szypułek pokrojonych w plastry
  • 200ml dobrego dżemu truskawkowego

 

 

Przygotowujemy ciasto. Wymieszać mąkę, szczyptę soli, cukier, proszek do pieczenia i sodę. Dodać masło, rozdrobnić tak, aby masa przypominała mokry piasek z kilkoma większymi grudkami. Dodać maślankę wymieszaną z jajkiem. Szybko dobrze wymieszać (nie wyrabiać) i przełożyć do tortownicy o średnicy 22 cm. Piec w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez mniej więcej 15 minut (można sprawdzić patyczkiem, powinien być suchy). Ciasto wystudzić, przekroić na pół. Dolną warstwę posmarować grubo dżemem, nałożyć truskawki i przykryć górną warstwą. Posypać cukrem pudrem. 

środa, 22 czerwca 2011

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

Kiedy włożycie okarmelowany młody ziemniak do ust, ta słodycz początkowo Was zaskoczy. Ale z chwilą, gdy poczujecie  jak zacznie się rozpadać w Waszych ustach, stwierdzicie z ulgą, że młody, maślany, świeżo pachnący ziemniak smakuje całkiem nieźle ze słodkim karmelem, a co dopiero, kiedy połączy się z ciemnym mięsem drobiowym: indykiem, kaczką lub gęsiną. Karmel wbrew pozorom to nie czarna magia, nawet jeśli za pierwszym razem Wam nie wyjdzie, 3 łyżki cukru zużyte w tym przepisie, nie kosztują majątku. Możecie karmel robić wiele razy, aż będzie ciemny ale nie przepalony i gorzki. Znajdźcie małe ziemniaki, możliwie równej wielkości, będą zgrabne i ugotują się w tym samym czasie. Porcja dla 2 osób jako dodatek. 

 

 

Składniki

 

  • 12 małych młodych ziemniaków nieobranych
  • 3 łyżki cukru
  • pół łyżeczki soli plus duża szczypta do karmelu 
  • 2 łyżki masła
  • zielona pietruszka

 

 

 

Ziemniaki gotujemy w wodzie z dodatkiem pół łyżeczki soli przez około 15 minut. Kiedy ziemniaki są już prawie miękkie, na dno jasnego garnka (lepiej zobaczymy kolor karmelu) o grubym dnie sypiemy 3 łyżki cukru i rozprowadzamy tak, żebyśmy mieli równą warstwę. Stawiamy garnek na małym ogniu i podgrzewamy. Kiedy stopiony cukier zacznie nabierać zbyt szybko koloru z jakiejś strony, mieszamy syrop potrząsając garnkiem (nie mieszamy żadnymi narzędziami). Karmel powinien osiągnąć głęboki kolor brązowy. Kiedy właśnie ma się nam przypalić, dodajemy masło i szczyptę soli i czekamy, aż się rozpuści. Do karmelu wrzucamy odcedzone ziemniaki i trzymając potrawę na ogniu przez minutę lub dwie potrząsamy garnkiem, żeby wszystko się dobrze wymieszało. Pysypcie ziemniaki zielona pietruszką. Oczywiście posypać. 

 

poniedziałek, 20 czerwca 2011

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/ 


Mam nadzieję, że rabarbar jest jeszcze u Was, bo truskawki do niego pasują jak nic innego. Konfitura nie jest trudna, a bardziej zniechęca myślenie o tym, ile trzeba bedzie się narobić niż sam proces, który jest dość przyjemny. Pektyna nie jest konieczna, możecie albo syrop z truskawek pogotować dłużej, żeby zgęstniał (ale w dużym garnku i na średnim ogniu, żeby było dość szybko ale się nie przypaliło) lub zostawcie sobie taką rzadką, niektórzy lubią, jak przy śniadaniu się całkiem upaćkają;) Konfitura nie spleśnieje, bo ma dużo cukru, a do tego sami wiecie, że sklepowe zrobione tylko z rzadkiej galaretki z paroma owocami w tej zawiesinie nawet się do Waszej nie będą umywąć. Wyjdzie Wam mniej więcej 1800 do 2000ml konfitury. Smacznego. 

 

 

Składniki

 

  • 1 kg truskawek +800g cukru+sok z 1 cytryny
  • 1 kg rabarbaru + 800g cukru+ sok z 1 cytryny
  •  
  • 30g  pektyny z jabłek (niekoniecznie)

 

1. Jeśli chcemy mieć ciepłą konfiturę w sobotę, to zaczynamy już w czwartek. Umyte, odszypułkowane truskawki mieszamy delikatnie z cukrem i zostawiamy na dobę.

2. W piątek przecedzamy truskawki na sicie, a pozostały sok zagotowujemy i zalewamy nim ponownie truskawki. Pozostawiamy  znowu na 24 godziny. Oczyszczony i pokrojony na 5-6 centrymetrowe kawałki rabarbar zasypujemy cukrem na 24 godziny.

3. W sobotę odcedzamy truskawki na sicie, a sok zagotowujemy, dodajemy sok z cytryny i  gotujemy przez mniej więcej 10 minut. W tym czasie zagotowujemy rabarbar z cukrem i sokiem z cytryny, gotujemy wszystko przez 5 minut. Gotujący się rabarbar oraz truskawki dodajemy do soku z truskawek. Gotujemy przez 5 minut.

4. Następnie dodajemy powoli pektynę i energicznie mieszamy, żeby nie zrobiły się nam      żelatynowe grudki. Dżem wykładamy do słoików wg instrukcji tutaj.   

 

 

sobota, 18 czerwca 2011

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

Niektórzy pomyślą, że robienie sernika z limonkami w lecie, kiedy jest tyle sezonowych owoców, mija się z celem, ale po pierwsze sok z limonek miałem zamrożony od lutego a po drugie kolor tego sernika jest tak żółty a smak tak orzeźwiający, że naprawdę warto. Poza tym, jeśli zbyt mało Wam owoców, zawsze możecie zrobić na szybko swieży dżem truskawkowy i podać go z tym ciastem.

Nie musicie się za bardzo martwić o jakiś wyszukany spód do tego sernika, bo nie jest on tu gwiazdą, może być nawet z pokruszonych herbatników. Jeśli czujecie się jednak dzisiaj wyjątkowo ambitni zróbcie prawdziwe kruche ciasto, oczywiście na maśle, inny tłuszcz się nie liczy. I jeszcze jedno, kiedy kupujecie ser na serniki, sprawdźcie zawartość tłuszczu, bo sernik z 4% tłuszczu... co to za sernik? Smacznego!

 

Spód

 

Kruche ciasto podpieczone lub pokruszone herbatniki wymieszane z masłem i też podpieczone

 

Sernik

 

  • 900g tłustego sera min. 20% w temperaturze pokojowej
  • 200ml gęstej kwaśnej śmietany
  • 4 jajka + 4 żółtka
  • 100ml soku z limonek
  • 220g cukru wymieszanego z otartą skórek z 4 limonek (tak żeby cukier stał się zielony)
  • 1 łyżka prawdziwej esencji waniliowej
  • 2 budynie waniliowe 

 

 

Ser ubijamy na gładką masę. Dodajemy śmietanę i ubijamy dalej. Następnie dodajemy cukier i ubijamy masę, aż się rozpuści. Dolewamy sok z limonek a następnie po jednym jajku i żółktu. Na koniec wlewamy wanilię i dosypujemy budynie. Ser będzie dość rzadki. Masę wylewamy na pdpieczony spód i pieczemy w kąpieli wodnej przez 45-50 minut. Studzimy i czekamy przez noc, zanim bedziemy jeść. 

09:27, tjaryma6
Link Komentarze (8) »
sobota, 11 czerwca 2011

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

Danie proste, które pokazuje, że nie trzeba przy buraczkach się zawsze tak namęczyć. Te buraczki wystarczy ugotować, obrać i pokroić na plastry. Jeszcze ciepłe polać sosem (cytryna plus oliwa), dodać zieleninę, sól i pieprz. Najlepiej potrząsną w zamkniętym naczyniu parę razy i wyłożyć na talerz. Ot i cały przepis. 

 

Składniki

 

  • 3 średnie buraki
  • zielona pietruszka
  • szczypiorek
  • koper
  • sól
  • pieprz
  • 3 części oliwy na jedną część soku z cytryny albo octu

 

 

Tagi: buraki
10:04, tjaryma6 , na słono
Link Komentarze (4) »
czwartek, 09 czerwca 2011

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/ 

 

 

Śpieszcie się zrobić to danie, bo szparagi tak szybko odchodzą, szybciej nawet niż ludzie;) Danie idealne na niedzielę, pracy trochę wymaga ale w zamian wszyscy nam dadzą w kuchni święty spokój, jeśli tydzień był koszmarem. Polecam. 

 

Składniki

 


  • 250g makaronu na lazanię
  • 300g szparagów
  • 250g fasolki szparagowej
  • 250g groszku
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 papryczka chili
  • tymianek 
  • 375g mozzarelli
  • sól
  • pieprz
  • oliwa do smażenia

 

Beszamel

 

  • 4 łyżki mąki
  • 50g masła
  • 1 litr mleka
  • skórka z cytryny plus sok do smaku
  • sól
  • pieprz
  • pęczek kopru
  • gałka muszkatołowa

 

 

Przygotowujemy beszamel. Mleko prawie zagtowujemu ze skórką z cytryny (obraną nożem szczelinowym, bez białej części). Odstawiamy do ostygnięcia. Następnie robimy beszamel z mąki, masła i mleka. Doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Dodajemy pokrojony koper.

Przygotowujemy warzywa. Obcinamy szczyty szparagów, a resztę kroimy na plasterki. Na oliwie szklimy cebulę, czosnek i chili, solimy i pieprzymy. Dodajemy plasterki szparagów, tymianek  i dusimy przez 10 minut. Następnie dodajemy fasolkę szparagową i groszek. Dusimy wszystko przez 2 minuty. Szczyty szparagów obtaczamy w oliwie, solimy i pieprzymy. Na dno naczynia żaroodpornego wylewamy trochę beszamelu, wykładamy suchy makaron, smarujemy częścią beszamelu, wykładamy uduszne szparagi i plastry mozarelli. Czynność powtarzamy, aż skończą się nam składniki. Na wierzchu układamy mozzarellę oraz szczyty szparagów. Pieczemy w piekarniku przez 30-40 minut w temeprraturze 180 stopni. 

piątek, 03 czerwca 2011

 

 

Ciasto trochę kłopotliwe ale naprawdę warto. Przepis na krem maślany i budyniowy z książki Desery pod red. P. Herme. Jedyna różnica z oryginałem polega na tym, że zwiększyłem ilość mąki ziemniaczanej, bo mój krem był odrobinę zbyt rzadki. W oryginale podano 15g. Kremu jest bardzo dużo, ja zmniejszyłem proporcje o połowę, a  i tak jest go trochę zbyt dużo. Przepis na brioszę, jak widać, niskokaloryczny, tylko 100g masła. Taki krem nie potrzebuje 200g jeszcze w cieście. Polecam dla fanów dwudniowego pieczenia. 

 

 

Briosza

 

  • 250g mąki
  • 3 jajka
  • płaska łyżeczka drożdży
  • 3 łyżki mleka
  • 3 łyżki cukru
  • 100g masła
  • szczypta soli

 

Krem maślany

  • 150g masła
  • 84g cukru
  • 30g wody
  • 1 jajko
  • 1 żółtko

 

 

Krem cukierniczy (budyniowy)

 

  • 25g mąki ziemniaczanej
  • 40g cukru
  • 175g mleka
  • 2 żółtka
  • 17g masła

 

Pasta pralinowa

 

  • 50g migdałów
  • 50g cukru

 

1. Przygotowujemy pastę pralinową dzień wcześniej. Migdały ze skórką prażymy w piekarniku nagrzanym do 125 stopni przez mniej więcej 10 minut. Gotujemy karmel z 50g cukru i 3 łyżek wody. Do gorącego karmelu wsypujemy migdały, mieszamy szybko i wylewamy masę na papier do pieczenia. Karmel z migdałami rozsmarowujemy na cienką warstwę. Studzimy. Sztywny karmel łamiemy na kawałki i mielemy w malakserze na pastę. 

 

2. Przygotowujemy brioszę dzień wcześniej. Robimy rozczyz z drożdży, 1 jajka, 3 łyżek mleka i 75g mąki. Rozczyn przysypujemy resztą mąki (175g)  i odstawiamy do wyrośnięcia na godzinę. Dodajemy do rozczynu 2 jajka i szczyptę soli. Wyrabiamy ręcznie mniej więcej 20 minut. Mikserem planetarnym 5 minut na prędkości pierwszej i 5 minut na drugiej. Pod koniec wyrabiania dodajemy cukier. Do wyrobionego ciasta dodajemy miękkie masło i wyrabiamy, aż wszystko się połączy. Ciasto odstawiamy na 2 godziny do wyrośnięcia. Następnie wkładamy ciasto na noc do lodówki. Rano przekładamy brioszę  do formy z kominem i odstawiamy do wyrośnięcia na 1 godzinę. Następnie ciasto pieczemy przez 25-30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

 

3. Przygotowujemy krem cukierniczy. Połowę mleka, cukier,żółtka, mąkę i wanilię mieszamy. Resztę mleka z masłem prawie zagotowujemy. Część gorącego mleka wlewamy do mieszaniny z żółtkamii, energicznie mieszamy, aby zahartować jajka. Ogrzane jajka dodajemy do reszty gorącego mleka i gotujemy wszystko na małym ogniu, aż masa nam się prawie zagotuje. Wyłączamy gaz, kiedy tylko zobaczymy pierwsze bąble.

 

4. Przygotowujemy krem maślany.  Jajko razem z żółtkiem pogrzewamy w metalowej misce nad lekko wrzącą wodą. Cukier zagotowujem z wodą i ostrożnie wlewamy do jajka z żółtkiem. Pogrzewamy, aż masa lekko zgęstnieje. Studzimy. Miękkie masło ubijamy do białości. Następnie powoli dodajemy masę jajeczną. Jeśli krem się zważy, najlepszą metodą jest ustawienie miski z kremem ok. 10 cm nad ogniem kuchenki i podgrzanie, aż masło zacznie się lekko topić. Następnie ubijamy, jak szaleni. Krem będzie rzadszy, ale w końcu zgęstnieje, kiedy masło się ponownie oziębi.

 

5. Łaczymy krem maślany z kremem budyniowym. Ostrożnie, bo i tutaj może się nam wszystko zwarzyć. Dodajemy pastę pralinową. Krem jeszcze oziębiamy w lodówce.

 

6. Przekrajamy brioszę na pół i nadziewany ją kremem.UFF ;)


 
1 , 2