Akcja: Nie kradnij zdjęć! Durszlak.pl
Kategorie: Wszystkie | na słodko | na słono
RSS
wtorek, 31 sierpnia 2010

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/ 

 

 

 

Na dworze jesiennie. Właściwie pogoda przypomina najczarniejszy listopad. Można więc zrobić muffiny i poczuć się trochę cieplej. Właściwie jest tak, że w muffinach wykorzystujemy ciągle ten sam przepis, zmieniają się tylko dodatki. Więc możecie wymyślać muffiny z czym tylko sobie możecie zamarzyć.

 

Przepis

 

280g mąki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

pół łyżeczki sody

szczypta soli

1 jajko

250ml maślanki

200g cukru

4 łyżeczki kawy zaparzonej w małej ilości wody

50ml oleju

2 czekolady kawowe pokrojone na kawałeczki

 

 

 

 

Mieszamy mąkę z proszkiem, sodą i szczyptą soli. W drugim naczyniu mieszamy pozostałe składniki do rozpuszczenia się cukru. Łączymy ze sobą sypkie i płynne składniki, mieszamy wszystko ze sobą i wlewamy do foremek na muffiny. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25-30 minut. Możemy polukrować.

 

 

Tagi: kawa
20:03, tjaryma6 , na słodko
Link Komentarze (3) »
piątek, 27 sierpnia 2010

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/ 

 

 

 

Krótki wpis, bo to danie zwykłe na środek tygodnia (wiem, piątek dzisiaj ale nie zawsze jemy w piątki super kolacje, bo sobota wolna). Fasolkę najbardziej lubie gotowaną, a potem dodaję do niej chili, prażony sezam i oliwę, w której smażyłem czosnek. Można też dodać oliwę czosnkową (wkładamy do oliwy parę ząbków czosnku i czekamy jakis tydzień). Ale fasolka też jest dobra z sosem pomidorowym.

 

SOS pomidorowy

 

Przepis tu. Do przepisu dodajemy pół łyżeczki cynamonu i 3 centymetry zmielonego świeżego imbiru. Jeśli sos jest za kwaśny, ratujemy się cukrem i/lub mlekiem, które redukujemy.

 

Fasolka

 

500g fasolki szparagowej gotujemy w osolonej wodzie, aż będzie al dente. Przelewamy zimną wodą, żeby się dalej nie gotowała (wtedy może już nie być al dente). Dodajemy do gotowego sosu pomidorowego i podgrzewamy. I to tyle. Dobre danie na odchudzanie ;)

środa, 25 sierpnia 2010

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

Zapiekane plastry bakłażana to potrawa dość pracochłonna ale na pewno nietrudna, a za to efektowna i bardzo dobra. Tym, którzy są nieuleczalnym mięsożercami, mogę powiedzieć, że mieszanina sosu pomidorowego i nadzienia z kaszy jęczmiennej smakuje trochę jak sos bolognese. Choć z drugiej strony, uważam, że celem potraw wege nie jest imitacja mięsnego smaku czy wyglądu. Z tego względu wszelkie wege parówki są według mnie pomyłką. Inspiracją tej potrawy były involtini Nigelli Lawson ale ponieważ nie chciało mi się iść do sklepu po couscous, użyłem kaszy jęczmiennej, która jest lepsza, bo ma bardziej wyrazisty smak.

 

 

 

Bakłażany

 

Trzy duże najlepiej jak najbardziej podłużne bakłażany pokroić wzdłuż na plastry szerokości mniej więcej jednego centymetra. Plastry posolić i odstawić na druszlak na mniej więcej 1 godzinę, żeby wyciekł z nich nadmiar wody. Bakłażany smażymy lub jeszcze lepiej grilujemy. Odstawiamy.

 

Nadzienie

 

100g kaszy jęczmiennej w torebce

1 łyżeczka oregano

100g orzechów włoskich łuskanych pokrojonych

150g sera feta

2 ząbki czosnku

1 czerwona mała cebula pokrojona w kostkę

1 szklanka zielnych oliwek najlepiej kwaskowatych pokrojonych

1 jajko

1/4 łyżeczki cynamonu

dużo zielonej pietruszki

pieprz

 

 

 

 

Kaszę ugotować zgodnie z przepisem. Po wystudzeniu dodać wszystkie składniki i doprawić pieprzem. Soli prawdopodobnie nie trzeba będzie dodawać, ponieważ jest jej dużo w serze oraz oliwkach.

 

 

Sos pomidorowy

 

 

Sos przygotowujemy z mojego przepisu, który jest tu.

 

 

Zapiekanie bakłażanów

 

Plaster bakłażana smarujemy nadzieniem (mniej więcej jedna łyżka wystarczy). Zawijamy roladki. Nie musimy używać niczego do ich spinania, powinny się dość luźno skleić. Układamy roladki w na blasze do pieczenia lub w naczyniu do zapiekania, zalewamy sosem, a na wierzchu układamy pokruszone dodatkowe  100g  sera feta. Zapiekamy potrawę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez mniej więcej 30 minut.

 

 

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

Jest to tarta, w której właściwie można wykorzystać jakiekolwiek owoce, a migdały świetnie podkreślą ich smak. Według mnie wygląda ona jesiennie, takie małe co nie co na jesienne popołudnie, słoneczne ale już wietrzne a pod wieczór z mgłami i temperaturą poniżej 10 stopni, a to już niedługo. W tym przepisie idę na łatwiznę, ponieważ wykorzystuję w nim kruche ciasto według przepisu z kuchni.tv Lubię ten przepis, bo nie wymaga on użycia zimnego masła i szybkiego mieszania go z mąką. Zamiast tego stosujemy metodę ubijania masła z cukrem i żółtkami a dopiero potem dodajemy mąkę.

 

Ciasto
1 szklanka masła o temperaturze pokojowej (225g)
1/3 szklanki cukru (75g)
4 żółtka
2 szklanki mąki
szczypta soli

Przygotowanie:
Przygotować ciasto. Cukier z masłem utrzeć na puszystą masę. Dolewać po jednym żółtku, mieszając. Przesiać mąkę i sól, dosypać do masła. Mieszać, aż powstanie gładkie ciasto. Owinąć w folię spożywczą, uformować krąg i włożyć do lodówki na co najmniej godzinę. Rozgrzać piekarnik do 175 stopni. Na oprószonej mąką stolnicy rozwałkować ciasto na placek o grubości około pół centymetra. Wyłożyć ciastem formę najlepiej tortownicę o średnicy 24 cm. Schładzać ciasto w foremce przez 20 minut. Nakłuć widelcem i piec przez 18-20 minut. Schłodzić.

 

 

Nadzienie

0,5 litra jagód / borówek

1 cytryna

125g mielonych migdałów i cukru

pół szklanki cukru

1 łyżka mąki

migdały krojone

2 jajka

3 łyżki masła

1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

 

Jagody dokładnie płuczemy, zostawiamy garść do dekoracji  i wrzucamy je do rondla z sokiem i skórką z cytryny, dodajemy pół szklanki cukru oraz  trochę wody. Podgrzewamy a następnie smażymy aż owoce zgęstnieją, następnie dodajemy mąkę ziemniaczną i mieszamy dopóki wszystko zgęstnieje. Odstawiamy do ostygnięcia. Robimy frangipane (masa z migdałów używana do pieczenia tart). Roztapiamy masło i studzimy. Dodajemy jajka, cukier, mielone migdały oraz 1 łyżkę mąki. Wszystko mieszamy. Na podpieczoną tartę wykładamy masę migdałową, a następnie wykładamy smażone jagody. Posypujemy wszystko grubo krojomymi migdałami. Pieczemy pół godziny w 180 stopni celsjusza. Jeśli ciasto po bokach zacznie nam się za bardzo rumienić, przykrywamy je folią aluminiową. Kroimy po wystudzeniu.

 

 

 

 

czwartek, 19 sierpnia 2010

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/ 

 

Skoro wszyscy moi znajomi stwierdzili, że kopytka były świetne choć już niekoniecznie fotogeniczne, zdjęcia kopytek zostają niniejszym zastąpione przez zdjęcia z ogrodu mojej mamy. P. - wielkie dzięki ;) 

Kopytka - niby nic nadzwyczajnego, ale jeśli się je dobrze zrobi, to mogą dać dużo radości szczególnie, jeśli pogoda zła i potrzebujemy trochę ciepła wewnętrznego. Poza tym -  to dla tych, którzy kręcą nosem na kopytka, że takie zwykłe - najprostsze rzeczy także łatwo zepsuć.

 

Kiedy robimy kopytka musimy zwrócić uwagę na dwa krytyczne momenty: po pierwsze zdarza się tak, że dodajemy nich zbyt dużo maki, bo ciasto wydaje nam się zbyt rzadkie, po drugie gotujemy kopytka za długo, bo "przecież mogą być surowe." Jeśli dodamy zadużo mąki, kopytka będa twarde i jak guma. Ciasto ziemniaczane powinno być dosyć luźne. Jeśli będziemy kopytka zbyt długo gotować lub ogień będzie za mocy, to na obiad będzie zupa ziemniaczana. Tutaj kluczem, tak jak i kluczem do dobrego przyprawiania, jest częste próbowanie.

 

Do kopytek zwykle dodaje się dwa jajka, ale możecie także dodać gdzieś zabłąkane w lodówce cztery białka, też będzie dobrze i bez cholesterolu. Co możemy dodać do ciasta? Na przykład zieloną pietrzuszkę, bazylię a nawet lubczyk, to ostatnie zioło bardzo ciekawe - sprawdza się także w lanych kluskach do zupy. Możemy także dodać mielone orzechy włoskie ale w tym przepisie do ciasta dodamy jedynie zieloną pietruszkę a tym, co wyniesie tę potrawę na wyżyny będzie sos z orzechów włoskich.

 

 

Na marginesie ciekawe, że kuchnia polska uparła się używać orzechów jedynie potrawach słodkich, a przecież na świecie znane są sosy orzechowe przyprawione po indyjsku, sos orzechowy do makaronu z Ligurii czy też sos orzechowy z chrzanem do ryb, a w Portugalii pasta z orzechów laskowych zagęszcza sie potrawy jak u nas zasmażką. Niniejszy sos pochodzi z książki Claudii Roden The Book of Jewish Food, która przedstawia historię kuchni żydowskiej w różnych częściach świata od Bliskiego Wschodu przez Europę Środkową (i np Chiny (!)) aż po USA. Niniejszy sos to zasługa Sefardyjczyków ze wschodu (Syria) ale sos jest także znany np. w Gruzji. Jest on genialny do piecznego kurczaka szczególnie do piersi grilowanej, która sama w sobie nie jest czempionem smaku.

 

 

Kopytka

 

1200g ziemniaków

2 szklanki (200ml) mąki

2 jajka (lub 4 białka)

sól

pieprz

zielona pietruszka pokrojona

 

Ziemniaki gotujemy w posolonej wodzie do miękkości, przeciskamy przez praskę i zostawiamy do ostygnięcia. stawiamy na ogniu  wodę z solą w szerokim garnku tak, żeby woda do gotowanie kopytek była gotowa, kiedy i my będziemy gotowi z naszymi surowymi kopytkami. Gotowe ciasto ziemniaczane nie może długo stać. Następnie dodajemy pozostałe składniki i wyrabiamy mieszaninę na dość luźne ciasto. Formujemy z ciasta dość cienkie wałeczki, odkrajamy małe kopytka i ostawiamy na talerz. Kiedy będziemy mieli ich już wystarczającą ilość, wrzucamy je do gotującej się wody. Czekamy aż wypłyną i gotujemy jeszcze 5-7 minut ale musimy ten czas własnoręcznie wypróbować. Kopytka odcedzamy na druszlaku i smarujemy oliwą lub masłem, żeby się nie posklejały. Podajemy z sosem.

 

 

SOS Orzechowy

 

150g orzechów włoskich posiekanych

oliwa

6 ząbków czosnku

1 duża cebula

1,5 łyżeczki cynamonu

3 goźdźiki

5 ziarenek pieprzu

2 ziarenka ziela angielskiego

1 łyżka kolendry

1 łyżeczka papryki słodkiej

1/4 łyżeczki pieprzu cayenne

sok z jednej cytryny

 

Smażymy cebulę oraz czosnek tak, żeby były miękkie ale nie złapały jeszcze koloru. Dodajemy orzechy, przyprawy oraz trochę wody i całość przykrywamy. Dusimy około 15 minut. Jeśli woda się wygotuje, możemy dolać jej trochę więcej. Następnie solimy oraz wyciskamy sok z  pół cytryny. Wszystko miksujemy na gładki sos. Doprawiamy do smaku. Zwykle trzeba dodać jeszcze trochę soku z cytryny, żeby sos nie był mdły.

 

W oryginalnym przepisie sosu nie miksujemy tylko kładziemy na niego gotowanego kurczaka i całość podajemy na zimno. Wspominam o tym z obowiązku.

 

 

 

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

 

 

To drugi wpis z cyklu: Co zrobić z cukinią? Tym razem cukinia z makaronem. Problem czasami polega na tym, że cukinia w makaronie nie powinna być, wybaczcie słowo, flakowata tj. nie powinna być surowa a jednak jeszcze chrupiąca. Inaczej nam się rozejdzie w daniu na wszystkie strony, a poza tym jeśli nie wyczujemy pod zębem czegoś chrupiącego, danie nie będzie miało charakteru. No i pamiętajmy, że to my powinniśmy czekać na makaron a nie odwrotnie. Ostatecznie to makaron jest najważniejszy a nie sos. Kiedyś byłem w restauracji, przyznaję, niezbyt dobrej, gdzie podano mi makaron zdecydowanie nie al dente. Na moją uwagą, że dzięki temu makaron jest niezjadliwy, kelnerka odpowiedziała, że sosy robią na poczekaniu (a to ci dopiero) a ugotowany makaron po prostu leży cały czas w gorącej wodzie i czeka na klientów. Jak widać tamtejszy kucharz nie znał się na rzeczy.

 

 

2 średnie cukinie

100ml smietanki

ser z niebieską pleśnią

sok i skórka z jednej cytryny

pieprz

sól

tymianek

1 średnia cebula

3-4 ząbki czosnku

 

 

 

Smażymy cebulę z czosnkiem na oliwie ze szczyptą soli tak, żeby jedynie się zeszkliła. Dodajemy cukinię pokrojoną w plasterki trochę więcej soli i pieprzu i dużo tymianku. Smażymy wszystko na ostrym ogniu tak długo, żeby cukinia była jak wyżej czyli  nie surowa ale jeszcze krucha. Doprawiamy sokiem i skórką z cytryny. W osobnym naczyniu przygotowujemy sos. Śmietankę mieszmy z pokruszonum serem, pieprzem, sokiem z cytryny i odrobiną skórki cytrynowej. Makaron gotujemy al dente. Mieszamy go najpierw z sosem śmietanowym aż  ser zacznie się rozpuszczać a następnie dodajemy smażoną cukinię. Jeśli mamy, posypujemy wszystko parmezanem.

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 10 sierpnia 2010

 

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/ 

 

 

Jak podkręcić dżem malinowy? Można na przykład dodać do niego konfiturę z płatków róży, coś wspaniałego. Ważne, żeby z różą jednak nie przesadzić. Nikt przecież nie lubi jeść dżemu, który przypomina zapachem jakieś kiczowate perfumy. Dżem wyszedł wyśmienity, a próbowanie odbyło się w towarzystwie naleśników, lodów krówkowych i bitej smietany. Do dżemu z malin należy dodać pektynę z jabłek w przeciwnym wypadku nie zgęstnieje. Z podanych proporcji otrzymamy ok 1200ml dżemu.

 

Przepis

 

1 kg malin

800g cukru

sok z połowy cytryny

20g pektyny

220g konfitury różanej

 

Maliny zasypujemy cukrem i pozostawiamy na noc. Następnego dnia zagotowujemy je  i dodajemy do nich pektynę. Gotujemy 5 minut. Następnie do gorącego dżemu wyciskamy sok z płowy cytryny i  dodajemy konfiturę z płatków róży. Dżem nalewamy do wyparzonych słoików. Zakręcamy i stawiamy słoiki do góry dnem do ostygnięcia.

 

Powyżej na zdjęciu dżem z malin w towarzystwie naleśników, lodów i bitej śmietany.

 

poniedziałek, 09 sierpnia 2010

 

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/ 

 

 

 

Gruszki na słono z serem pleśniowym wydają się nie do pomyślenia, ale tak naprawdę jest to klasyka, w której wszystko się dobrze komponuje. Gruszkowa "owocowość", słony ser i  orzechy nadające tarcie dymny posmak. Najlepsze są gruszki niezbyt soczyste, wtedy nie wycieknie z nich dużo soku, oraz nie bardzo słodkie. Ser może być rozmaity pod warunkiem, że będzie miał niebieską pleśń, bo gwarantuje to potrzebną ostrość. Ser typu camembert się nie nadaje. Klasyczna tarta pieczona jest na francuskim cieście ale ja go nie lubię; uważam, że drożdżowe jest lepsze.

 

Wykorzystujemy ciasto z tego przepisu. Dodajemy jedynie łyżeczkę tymianku, a zamiast masła używamy 8 łyżek oliwy.

 

 

Nadzienie

 

3 średnie gruszki

200g sera pleśniowego niebieskiego

1 średnia czerwona cebula

garść orzechów włoskich

1 łyżeczka tymianku

pieprz

 

Gruszki obieramy, kroimy na pół i usuwamy gniazda nasienne. Ser kroimy na kawałki, cebulę na cienkie plasterki, orzechy rozbijamy na mniejsze kawałki. Tortownicę o średnicy 26 cm wykładamy ciastem, nakładamy nadzienie w kolejności gruszki (posypujemy je pieprzem), ser, cebula, tymianek oraz orzechy. Odstawiamy do wyrośnięcia na około 45 minut. Następnie tartę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 25-30 minut.

 

 

 

środa, 04 sierpnia 2010

 

Jak co roku o tej porze ci, którzy chcieli mieć tylko trzy krzaczki cukinii, nagle stwierdzają, że nawet trzy to zdecydowanie za dużo, a to dlatego, że cukinia mnoży się jak nie przymierzając króliki. Niniejszy przepis pochodzi z kuchni greckiej, która ma najprawdopodobniej więcej doświadczenia z wykorzystaniem tej klęski urodzaju. Poza tym możemy także użyć cukinię starą  i zbyt wyrośniętą; nie zmieni to smaku. Potrawa ta obdzieli z łatwością 6-8 osób. Jest wegetariańska i właściwie polega na wymieszaniu wszystkiego razem. A co najważniejsze wykorzystuje aż (?) kilogram cukinii. Danie pochodzi z ksiązki The Glorious Foods of Greece autorstwa Diane Kochilas i można ją znaleźć tu.

 

 

Ciasto

 

1 kg cukinii

330g fety

250ml jogurtu

5 jajek

2 łyżeczki soli

250ml mleka

2 ząbki czosnku

600g kaszy kukurydzianej

150g twarogu

pieprz

rozmaryn

skórka z jednej cytryny

1 łyżeczka sody oczyszczonej

 

 

Cukinię obieramy, jeśli jest stara pozbawiamy ją także nasion. Ścieramy ją na tarce o grubych oczkach i wkładamy do druszlaka; posypujemy łyżeczką soli, mieszamy i zostawiamy na mniej więcej 2 godziny, żeby wyciekła z niej woda. Następnie przekładamy cukinię do dużego naczynia bardzo dokładnie odciskając ją z nadmiaru wody. Do cukinii dodajemy wszystkie pozostałe skłądniki włącznie z przyprawami. Wszystko mieszamy i przekładamy do naczynia żaroodpornego lub formy do pieczenia. Ja piekłem to ciasto w tortownicy o obwodzie 32 centymetry, a ciasto i tak było wysokie. Potrawę pieczemy w 180 stopniach celsjusza przez 1 godzinę.  Podajemy z sosem pomidorowym.

 

 

Sos pomidorowy

 

2 cebule pokrojone w kostkę

2 ząbki czosnku pokrojne jak najdrobniej

600ml gęstego soku pomidorowego

sól

pieprz

cukier

ocet winny

bazylia

oregano

 

Cebulę oraz czosnek szklimy na patelni, nie rumienimy na złoto czy też brązowo. Dodajemy sok pomidorowy lub przecier pomiodorowy rozcieńczony wodą. Gotujemy mniej więcej 5 minut. Doprawiamy przyprawami. Sos powinien być słodko - winny. Bez względu na wszystko nie dodajemy maki.

 

 

 

niedziela, 01 sierpnia 2010

 

To jest przepis definitywnie na lato, a poza tym jest naprawdę szybki. Więc jeśli macie maliny albo nawet inne owoce, to możecie je użyć i zrobić ciasto na przykład na niedzielę. Wygląd ma wybitnie rustykalny więc pasuje na wszelkie pikniki oraz długie sierpniowe obiady w ogrodzie, jesli się go ma. Ciasto rośnie szybko, wiec nie jest to przedsięwzięcie na dwa dni. Proporcje na 12 osób plus dokładki. Forma najlepiej tortowa, ciasto przypomina wtedy tartę, ok 30-32 cm.

 

 

Ciasto drożdżowe

 

 

250ml mleka

150g masła

4 łyżki cukru

30g drożdży

500g mąki

3 jajka

szczypta soli

100g migdałów posiekanych

duża garść rodzynków

płatki migdałowe do posypania

 

 

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni, formę do ciasta wykładamy papierem do pieczenia. Mleko mieszamy z cukrem, dodajemy masło i podgrzewamy aż masło się rozpuści. Miksturę wystudzić i dodać drożdże. Wymieszać aż drożdże się rozpuszczą. Do mąki dodajemy sól, 3 jajka oraz mieszaninę z drożdżami plus migdały posiekane i namoczone rodzynki. Wyrabiamy ok. 5 minut. Jeśli ciasto wyda się wam za rzadkie, możecie dodać jeszcze mąki. Ciasto odstawiamy na 1,5 godz. do wyrośnięcia. Następnie wykładamy ciasto do formy. Na ciasto wykładamy maliny, które przygotowujemy w następujący sposób:

 

 

Maliny

 

500g malin

cukier do smaku

trochę soku z cytryny

łyżeczka mąki ziemniaczanej

 

Maliny wkładamy do szerokiego rondla, dodajemy cukier, sok z cytryny i wszystko  smażymy dopóki sok z malin prawie wyparuje. Doadajemy mąkę rozpuszczoną w odrobinie wody i maliny jeszcze bardziej zagęszczamy.

 

 

 

 

Na ciasto wykładamy wystudzone maliny tak, żeby pozostał 2 centymetrowy wolny pas ciasta. Ciasto pozostawiamy do wyrośnięcia  na ok. 45 minut. Posypujemy ciasto płatkami migdałowymi i wkładamy je do nagrzanego piekarnika na ok. 20-25 minut. Jemy mniej więcej wystudzone.