Akcja: Nie kradnij zdjęć! Durszlak.pl
Kategorie: Wszystkie | na słodko | na słono
RSS
niedziela, 26 września 2010

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

 

Ten przepis na klasyczne ciastka hiszpańskie pochodzi z książki Elizabeth Luard Kuchnia hiszpańska i portugalska. Dodatek smalcu powoduje, że ciastka te są bardziej chrupiące niż gdyby były zrobione na maśle. Wbrew pozorom smalec nie ma więcej cholesterolu niż masło a tylko trochę więcej kalorii. Bez masła nie mamy maślanego zapachu ale za to mamy kruchość, dużo kardamonu, cynamonu i migdałów, co stanowi wpływ kuchni arabskiej na hiszpańską. Zapach ciastek przypomni nam zapach grudnia, co jest nieocenione w tę listopadową pogodę.

 

 

 

 

225g mąki

110g migdałów zmielonych nie bardzo drobno

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka mielonego kardamonu

225g smalcu

110g cukru

 

 

Smalec ubijamy z cukrem dopóki wszystko dobrze się nie połączy. Dodajemy resztę składników i mieszamy aż powstanie nam ciasto. Wkładamy na godzinę do lodówki. Ciasto wyciągamy z lodówki i wałkujemy na grubość 2-3 milimetrów. Wykrawamy kółka lub inne kształty. Ciastka kładziemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni mniej więcej przez 15 minut.

 

poniedziałek, 20 września 2010

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

 

Te ciastka są obłędnie dobre ale są niesamowicie kaloryczne. Jeśli więc nie idziecie akurat w góry, gdzie można dużo spalić kalorii, to należy Wam się jedno ciastko dziennie. Ciastko posiada trzy warstwy: warstwa pierwsza to kruche ciasto z białą czekladą i siekaną czekoladą gorzką, warstwa druga to biała czekolada roztopiona w śmietance z wiórkami kokosowymi, warstwa trzecia to ganache czyli gorzka czekolada rozpuszczona w śmietance. Niektórzy twierdzą, że mleczna czekolada byłaby lepsza;) Musicie kupić białą czekladę bardzo dobrej jakości, w przeciwnym wypadku ciasto będzie wam się niemile kojarzyć z mlekiem w proszku. Przepis pochodzi z książki Pure Chocolate autorstwa Fran Bigelow i Helene Siegel. W książce na zdjęciu warstwa białej czekolady z wiórkami jest dwa razy większa niż u mnie, ale chyba dzieje się tak z amerykańskiego zamiłowania do słodkiego. Myślę, że polskie podniebienie nie zniosłoby aż takiej ilości cukru, tłuszczu i czekolady. Smacznego!

 

 

 

 

Kruche ciasto

 

120g czekolady gorzkiej

180g czekolady białej

1/3 szklanki cukru (wszystkie szklanki po 250ml)

220g masła

2 szklanki maki

 

Roztapiamy białą czekoladę na parze. Czekoladę gorzką siekamy drobno (możemy użyć blendera). Miękkie masło ubijamy z cukrem a następnie dodajemy rozpuszczoną i ostudzoną białą czekoladę, posiekaną czekoladę gorzką oraz  mąkę. Wszystko mieszamy i wyklejamy ciastem formę do pieczenia o wymiarach 20cmx30cm. Wcześniej formę wyłóżmy papierem do pieczenia. Formę z ciastem odstawiamy do lodówki, aby nam stwardniało, nawet na całą noc. Ciasto pieczemy przez około 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

 

 

 

 

Masa z białej czekolady

 

200g białej czekolady

50g wiórek kokosowych

100ml śmietanki 30%

 

Śmietankę zagotowujemy i zalewamy nią posiekaną białą czekoladę. Mieszamy aż wszystko nam się rozpuści. Dodajemy wiórki i mieszamy. Masę zostawiamy do wystygnięcia. Nadzienie z białej czekolady zastyga dość szybko mniej więcej wystarczy jej 1 godzina na balkonie. Wystudzoną masą smarujemy wystudzone ciasto.

 

Polewa czekoladowa

 

100g czeklady gorzkiej

100ml śmietanki 30%

 

Śmietankę zagotowujemy i zalewamy nią pokrojoną gorzką czekoladę. Mieszamy do rozpuszczenia się czekolady. Polewę odstawiamy do wystygnięcia. Chłodną polewą smarujemy ciasto i odstawiamy do lodówki. Po oziębieniu ciasto kroimy na kwadraty.

 

sobota, 11 września 2010

  To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

Danie na jesień. Z tego względu, że dynia jest słodka, należy zrobić wszystko, żeby przełamać tę słodycz. Wszystko w tym daniu oznacza dodanie dużej ilości startego ostrego sera (może być na przykład ser z niebieską pleśnią albo cheddar) oraz pieczenie dyni z dużą ilością przypraw (sól, pieprz, czosnek, cebula i czerwona słodka papryka). Z dyni można także zrobić coś jeszcze bardziej jesiennego tzn. albo zupę z dyni z dużą ilością imbiru albo można wykroić z dyni gębę na Halloween i postawić na balkonie ze świeczką (bardzo malownicze, polecam).

 

Dynia

 

1 kg dyni

czosnek

cebula

sól

pieprz

czerwona papryka

tymianek

oliwa

 

Dynia przed pieczeniem

 

 

Dynię obieramy i kroimy w kostkę mniej więcej o boku 1,5 centymetra. Wykładamy ją na formę do pieczenia, dodajemy cebulę oraz czosnek, posypujemy przyprawami, skrapiamy oliwą i mieszamy. Dynię pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 15 minut. Dynia powinna być miękka ale nie powinna się rozpadać.

 

Dynia po upieczeniu

 

Makaron

 

500g penne

200g sera ostrego

100ml śmietanki 30%

oliwki (najlepiej takie kwaskowate)

sok i skórka cytryny

 

 

Makaron gotujemy al dente według przepisu. Połowę sera rozpuszczamy w pogrzanej śmietance. Doprawiamy sokiem i skórką z cytryny oraz pieprzem. Resztę sera kruszymy. Makaron wykładamy do dużego naczynia i dodajemy oliwki, ser oraz śmietankę. Mieszamy. Dodajemy upieczoną dynię z czosnkiem, cebulą oraz przyprawami. Wszystko mieszamy. Jeśli mamy parmezan, nie zaszkodzi dodać.

 

wtorek, 07 września 2010

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/ 

 

 

Te ciastka to nie niebo w gębie, one są orgazmiczne. Mówimy oczywiście o orgazmach kulinarnych i choć zdarzają się one rzadko, to jednak czasem mamy szczęście. Niebo się wtedy nam  otwiera. A jednak to niebo jest nieuniknione ;) Mamy tutaj do czynienia z orgią kontrastów. Czarne ciastka  i kremowa, czekoladowa  masa. Intensywnośc kakao i delikatność białej czekolady, która rozpływa się w ustach. No dosyć już tej grafomanii. Te ciasta są naprawdę fantastyczne, tylko surowe ciasto jest trochę niesforne. kiedy usiłujemy je rozwałkować. Za to masa jest dziecinnie prosta. Wystarczy rozpuścić białą czekoladę w śmietance. Przepis  pochodzi z książki The Essence of Chocolate. W oryginale autorzy nie dodają limonki ale bez niej masa jest trochę mdła.

 

 

Masa

 

200g białej czekolady drobno pokrojonej

100ml śmietanki 30%

skórka otarta z jednej limonki + sok do smaku

 

 

Zagotowujemy śmietankę z tartą skórką z limonki i zalewamy nią białą czekoladę. Stawiamy naczynie na garnku z parującą, gorącą wodą i mieszamy wszystko aż do rozpuszczenia czekolady. Dodajemy trochę soku z limonki do smaku. Masę studzimy, powinna dość mocno zgęstnieć.

 

Ciastka

 

3/4 szklanki cukru (szklanki po 250ml)

1 1/2 szklanki mąki plus 3 łyżki

3/4 szklanki kakao

1/2 łyżeczki sody

0,5 łyżeczki soli

200g masła

 

 

Najważniejsze, aby masło było jak najbardziej miękkie. Nie na tyle jednak, żeby było oleiste. Jeśli masło będzie zbyt twarde, składniki nie połączą się, a ciasto będzie się kruszyć. Wymieszać suche składniki, dodać masło i ubijać mikserem aż do uzyskania ciasta o konsystencji mokrego piasku. Ciasto wykładamy na blat i formujemy z niego kwadrat. Dzielimy go na pół. Każdą połówkę wałkujemy między dwoma arkuszami folii lub  papieru do pieczenia na grubość 3-4 milimetrów. Wykładamy ciastka na formę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 8-12 minut  w zależności od piekarnika. Prawdopodobnie będziemy musieli piec ciastka dwa razy, bo na jednej blasze się nie zmieszczą. Ciastka po wystudzeniu przekładamy masą z białej czekolady.

 

czwartek, 02 września 2010

 To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/

 

 

 

Wiem wiem, trochę to pójście na łatwiznę, bo to ciasto już było tu i truskawek już nie ma. Zamiast jednak truskawek można zawsze przysmażyć mrożone owoce i przełożyć nimi ciasto, a i mogę sobie wyobrazić ten tort na przykład z podgotowanymi w syropie gruszkami. Wpis dzisiejszy stąd, że ten tort po prostu ładnie wygląda. Jedyna różnica w stosunku do tamtego przepisu polega na tym, że jest to zwykły biszkopt zamiast ciasta z białą czekoladą. Wyzwanie na które musimy być przygotowani to zrobienie trójkątów z białej czekolady. Wystarczy jednak rozpuścić czekoladę i rozprowadzić ją w kole o średnicy tortu. Następnie wkładamy czekoladę do lodówki, żeby stwardniała ale nie na tyle, żeby kruszyła się  w czasie krojenia. Można też wyciąć osiem trójkątów zamiast dwunastu, jeśli jesteśmy w szczególnie pracowitym nastroju. Myślę, że wtedy nawet będzie ładniej. Reszta zdobienia to piece of cake ;) P. wielkie dzięki.