|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|
Wpisy z tagiem: czekolada
środa, 10 sierpnia 2011
TO jest blog archiwalny zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/
Ciastka są bardzo dobre, kruche, orzechowo-czekoladowe. Trudno się jednak wałkuje, bo się kruszy. Albo jest to po prostu takie ciasto lub dałem zbyt mało masło, lub jeszcze coś innego. Najlepiej to ciasto wałkować z jakimś pomocnikiem, który będzie Wam trzymał papier do pieczenia lub ściereczkę, na której będziecie wałkować. Ciastka są ładne, a smak bardzo wyważony. Przepis pochodzi z książki Tish Boyle The Good Cookie. Polecam.
Ciasto czekoladowe
Ciasto z masłem orzechowym
1. Robimy ciasto czekoladowe. Rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej. Mąkę mieszamy z kakao, proszkiem do pieczenia i solą. Miękkie masło ubijamy z cukrem do białości. Dodajemy czekoladę, mieszamy. Dodajemy żółtko i wanilię, chwilę ubijamy. 2. Dodajemy mieszaninę z mąką i ugniatamy masę na ciasto. Zawijamy w folię i wkładamy na godzinę do lodówki. 3. Robimy ciasto z masłem orzechowym. Mąkę mieszamy z solą i proszkiem do pieczenia. Masło ubijamy z cukrem i masłem orzechowym. Dodajemy żółtko i wanilię, mieszamy. Dodajemy mieszaninę z mąką i zagniatamy na ciasto. Zawijamy w folię i wkładamy na 1 godzinę do lodówki. 4. Wyciągamy ciasto jasne z lodówki. Zagniatamy, aż będzie miękkie. Rozwałkowujemy ciasto na prostokąt mniej więcej 20 na 25 cm. Ciasto najlepiej wałkować na papierze do pieczenia, między dwiema foliami lub na ściereczce wysypanej mąką. 5. Wyciągamy ciasto ciemne z lodówki i rozwałkowujemy je w identyczny sposób jak ciasto jasne. Na ciasto jasne wykładamy ciasto ciemne i rolujemy. Wałek ciasta kroimy na ciastka grubości 2-3 centymetry. Ciastka wkładamy do lodówki na pół godziny, aż stwardnieją. Pieczemy na papierze do pieczenia w temperaturze 180 stopni, aż będą złote.
piątek, 22 lipca 2011
TO jest blog archiwalny zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/
To miał być w założeniu sernik marmurkowy, ponieważ jednak masa czekoladowa była za rzadka i było jej zbyt dużo, wyszedł sernik brązowo-biało-brązowy. Skoro najlepszy był z konfiturą wiśniową, własnoręcznie zrobioną przeze mnie, należało zmienić nazwę sernika na bardziej odpowiednią: sernik z Czarnego Lasu (Schwarzwald Kaesetorte?) jest nazwą bardzo odpowiednią. Jak widać błąd tym razem okazał się błogsławiony,. Zrócie ten sernik bo jest dobry jak mało co;) Przepis na tortownicę 24 cm.
Spód Spód pieczemy z tego przepisu, tylko ilość składników zmniejszamy o połowę.
Sernik
Zaparzamy kawę i dodajemy ją do kakao, mieszamy tak, żeby nie powstały grudki. Ser ubijamy mikserem, aż będzie całkowicie gładki. Następnie dodajemy cukier, miksujemy i dokładamy po kolei 3 jajka. Dodajemy mąkę lub budyń oraz wanilię. Z tak przygotowanej masy serowej odlewamy 250 ml masy i dodajemy do niej kakao z kawą, mieszamy. Do masy białej dodajemy skórkę otartą z cytryny. Na upieczony spód brownie wlewamy masę białą, a następnie masę czekoladową. Możemy lekko masę czakoladową rozmieszac z waniliową, powstaną wtedy białe "nitki" w czekoladowej masie. Sernik pieczemy w kąpieli wodnej przez 45 minut w temperaturze 180 stopni. Odstawiamy na 12 godzin do lodówki, kiedy już nam wystygnie.
czwartek, 30 czerwca 2011
To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/
W najnowszej Kuchni wywiad z Hestonem Blummenthalem, który jest właścicielem restauracji Fat Duck (160 euro od osoby za menu degustacyjne), w której stosuje wynalazki kuchni molekularnej. Kuchnia ta polega właściwie na świadomym stosowaniu nauki w trakcie planowania i wykonywania przepisów. Niby nic, a na jakie niezwykłe odkrycie można w ten sposób się natknąć np. mus z wody i czekolady. Blummenthal podaje rygorystyczne przepisy na perfekcyjne dania takie jak pieczony kurczak czy fish and chips, ale są one tak pracochłonne i zabierają tyle czasu, że mało kto by sie ich podejmował. Zobaczcie zresztą sami:
Powyżej pierwsza część przepisu na doskonałego kurczaka pieczonego. Taki kurczak zapewne jest pyszny, ale wolałbym zjeść go w restauracji.
Ale miało być o musie czekoladowym. Heston Blummenthal spopularyzował pomysł francuskiego chemika zajmującego się sztuką kulinarną Herve'a This, któremu udało się zrobić mus czekoladowy jedynie z wody i czekolady. Taki mus jest niskokaloryczny (stosunkowo) i super czkoladowy. Można nim na przykład nadziewać ciasta lub jeść ot tak bez niczego, ale tylko wtedy, jesli jesteście super fanami gorzkiej czekolady. Do tego ogarnie Was przyjemne uczucie, że zrobiliście jakiś przepis wg. wielkiego Hestona Blummenthala
Składniki
Na zdjęciu ciasto z musem, ale mus niestety trudno odróżnić od ciasta, jest taki ciemny.
Czekoladę, wodę oraz cukier podgrzewamy tak, żeby czekolada się rozpuściła. Przelewamy rozpuszczoną czekoladę do miski, którą kładziemy na pojemnik z lodem i zaczynamy ubijać czekoladę trzepaczką. Po około 8-10 minutach czekolada zacznie gęstnieć i zamieni się w mus. Pamiętajcie: im dłużej ubijacie, tym mus będzie bardziej twardy i mniej kremowy.
środa, 11 maja 2011
To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/
To Brytyjczycy są specjalistami od przeróżnych puddingów z chleba, brioszy czy też z croissantów. Pomysł jest banalnie prosty. Jeśli macie brioszę, której chwała już przeminęła, zamiast ją wyrzucać, możecie zrobic z niej bardzo dobry deser. Taki deser do tego nie wymaga w ogóle wysiłku. Przepis na 4 osoby.
Składniki
Mieszamy wszystkie składniki poza brioszą i cukrem pudrem. Brioszę ukladamy w płaskim naczyniu posmarowanym masłem. Ciasto zalewamy sosem i odstawiamy na 45 minut, żeby nasiąknęło. Następnie pudding pieczemy przez 45 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni. Po upieczeniu posypujemy cukrem pudrem.
poniedziałek, 09 maja 2011
To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/
Przepis pochodzi z książki Alice Medrich ale ja go znalazłem na blogu Davida Lebovitza, który zawsze mi się kojarzył z lodami (napisał książkę o lodach pt. Scoop) a tu proszę ciekawy i różnorodny blog Amerykanina mieszkającego w Paryżu. Ciastka (scones) czy też bułki są genialne, mają głębię smaku, na który składa się nie tylko czekolada i rodzynki ale przede wszystkim aromat mąki gryczanej. Ciastka są bardzo kruche i nadają się świetnie na śniadanie polane np. miodem. W przepisie oryginalnym dodajemy kaszę kukurydzianą ale mi się w czasie pieczenia nie rozkleiła i czuć było twarde ziarenka. Dlatego radzę kaszę najpierw rozkleić w małej ilości wody i dodać do reszty składników. I na koniec, żeby Was nie ograniczać, w oryginale użyta jest czekolada biała oraz suszone wiśnie.
Składniki
Wymieszać mleko lub śmietankę, kaszę kukurydzianą i jajko. Zmieszać mąkę, cukier, mąkę gryczaną, sól i proszek do pieczenia. Dodać masło pokrojone w kostkę i wymieszać z sypkimi składnikami tak, żeby jednak pozostały kawałki masła wielkości połowy zielonego groszka. Dodajemy składniki mokre, rodzynki i czekoladę. Mieszamy krótko. Na posypaną mąką powierznię wyłożyc ciasto, uformować w dość grube koło. Ciasto będzie dość klejące. Dzielimy ciasto na 8 trójkątów. Ciastka smarujemy jajkiem i posypujemy cukrem. Wykładamy je na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stpni przez 20-25 minut.
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/
W książce P. Herme Desserts przepis ten figuruje w dziale tart ale właściwie jest to przepis na parę tarteletek a nie na jedną tartę. Mi się jednak nie chciało bawić. Możecie ten przepis potraktować jak mazurek, bo w końcu jest to tylko kruche ciasto z grubą polewą czekoladową i morelami. Ciasto jest dobre (czekolada jest zawsze dobra) ale ja się chyba spodziewałem jakiegoś WOW a ono nie nadeszło. Może wam bardziej się spodoba.
Składniki
Morele kroimy na kawałki. Resztę składników łączymy, wrzucamy morele, zagotowujemy i gotujemy na bardzo małym ogniu przez 8 minut. Pozostawiamy morele na 2 godziny lub nawet na całą noc w lodówce.
Gotowe upieczone kruche ciasto w tortownicy o średnicy 24 cm.
Czekoladę kroimy bardzo drobno. Śmietankę i sok zagotowujemy. Wlewamy połowę śmietanki do czekolady i mieszamy, następnie dodajemy resztę śmietanki i sok. Mieszamy do całkowitego połączenia. Dodajemy masło po kawałeczku i mieszamy masę czekoladową, aż masło się wymiesza.
3/4 moreli układamy na podpiecznym cieście. Zalewamy tężejącą czekoladą. Na czekoladzie układamy pozostałe morele.
środa, 13 kwietnia 2011
To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/
W tym serniku wszystko dobrze się komponuje: czekolada, toffi i nutella. Sernik ten pasuje bardzo dobrze na większe okazje, a jeśli nie ma okazji, to należy ją wymyśleć. Dla tego sernika warto;)
Masa serowa
Spód
Przepis na spód tutaj
Polewa
Z cukru, masła i śmietanki robimy toffi. Ser miksujemy ze śmietaną, aż będzie gładki. Dodajemy lekko przestudzone toffi po 1 łyżce. Następnie dodajemy wanilię, mąkę oraz jajka. Po dodaniu każdego jajka miksujemy przez 30 sekund. Gotową masę wykładamy na upieczony spód i pieczemy w kapieli wodnej przez 60 minut. Przestudzony sernik wkładmy do lodówki na całą noc. Robimy polewę. Nutellę mieszamy ze śmietankę i pogrzewamy, aż masa będzie gorąca. Masę lekko studzimy i wykładamy na sernik.
sobota, 09 kwietnia 2011
To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/
Ciasto proste, szybkie i bardzo kokosowe. Mleko kokosowe możecie kupić albo zrobić sami (250g wiórek kokosowych zalać 450ml wrzącej wody, zmiksować i odcedzić przez gazę). Przepis na krem pochodzi z książki Tish Boyle The Good Cookie.
Krem kokosowy
Ciasto
Kruche czekoladowe np takie brownie
Pieczemy kruche ciasto najlepiej w tortownicy o średnicy 24 centymetrów wyłożonej papierem do pieczenia. Na gorące ciasto wylewamy krem (wszystkie składniki wymieszać) i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 25 minut.
niedziela, 13 marca 2011
To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/
Wyobraźcie sobie pudding czekoladowy z migdałami i cynamonem podany z kruchymi ciasteczkami. W tej tarcie macie to wszystko naraz. Tarta jest kremowa, bardzo czekoladowa i prosta. Nie trzymajcie jej zbyt długo w piekarniku, bo będzie zbyt sucha. Nadzienia jest bardzo dużo. Ja zrobilem zbyt małe boki w kruchym cieście, ale poratowały mnie paski silikonowe, którymi obłożyłem boki tarty. wszystko pieknie się upiekło. Tarta pochodzi z książki M. de Blasi. Podaję tu przepis z moimi modyfikacjami.
Ciasto
Kruche ciasto wg uznania na tortownicę o średnicy 25 centymetrów. Tartę upieczcie pustą, zanim nałozycie nadzienie.
Ryż
![]()
Mieszamy w garnku mleko, śmietankę, przyprawy, skórkę pomarańczową, kakao, masło i cukier. Doprowadzamy do wrzenia. Jeśli nam się uda wyciągamy skórkę oraz goździki. Dodajemy ryż i gotujemy ok. 35 minut, aż powstanie nam kremowa czekoladowa masa. Dodajemy migdały oraz czekoladę posiekaną na kawałeczki. Mieszamy aż czekolada się rozpuści. Doajemy dwa żółtka, likier oraz wanilię. Mieszamy. Masę wylewamy na podpieczoną tartę i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 30 minut. Jemy najlepiej na ciepło.
sobota, 29 stycznia 2011
To jest blog archiwalny, zapraszam na http://domekzpiernika.blogspot.com/
Ten przepis pochodzi z reklamy czekolady Lindt, którą znalazłem w którymś numerze magazynu Kuchnia. Generalnie nie cierpię piętrowych ciast z galaretką, bo kojarzą mi się z mdłą tandetą w stylu biszkopt, masa z margaryny, polewa czekoladowa i tona wiórek kokosowych. Ten przepis jednak jest ciekawy i NIE mdły z wielu powodów. Po pierwsze, galaretkę robimy sami i możemy sami ją doprawić (ja dodałem zamiast oryginalnej chili imbir). Spód zrobiony jest z czekolady i płatków kukurydzianych, fajnie chrupie i ma ciekawy smak. Przepis o tym nie wspomina (może szwajcarscy kucharze mają dostęp do organicznych niepryskanych pomarańczy) ale skórki w Polsce są tak chemiczne, że trzeba je trzy razy zagotować. Dodałem do czekolady także śmietankę, bo masa czekoladowa była zbyt gęsta. Polecam przepis także tym, którzy nie posiadają piekarnika, w tym przepisie go nie użyjecie.
Składniki
Czekoladę (100g) rozpuszczamy w kąpieli wodnej ze śmietanką. Płatki kukurydziane kruszymy. Blachę o wymiarach 15X20 wykładamy papierem do pieczenia. Czekoladę łączymy z płatkami kukurydzianymi i wykładamy dno formy. Pomarańcze obieramy ze skórki. Skórki pomarańczowe zagotowujemy w wodzie trzy razy (za każdym razem wodę wylewamy), żeby pozbyć się gorzkiego, chemicznego posmaku. Cukier, sok, skórki oraz pomarańcze wkładamy do rondla i gotujemy na średnim ogniu przez 20 minut. W połowie gotowania dodajemy przyprawy.
Następnie wszystko odcedzamy i do powstałego soku dodajemy 5 łyżeczek żelatyny. Mieszamy do rozpuszczenia. Galaretkę odstawiamy na balkon i czekamy, aż zacznie tężeć. Tężejącą galaretkę wylewamy na spód czekoladowy. Pozostawiamy do całkowitego zastygnięcia. Pozostałą czekoladę rozpuszczamy ze śmietanką. Lekko studzimy i nakładamy na galaretkę w takie wzory, na jakie Wam przyjdzie ochota. Posypujemy wiórkami kokosowymi, ale nie przesadzajcie z nimi.
|